x l a x
strome schody Lotu
powiedziałaś, że może by do Lusławic
przestałem spryskiwać mszyce i zapytałem
a jest coś takiego jak Lusławice
rzekłaś, że zależy, co komu w duszy gra
czy tam będzie ktoś oprócz Wieniawskiego
odparła: będę ja i księżna Lanckorońska
jak tak to jadę, zatankowałem diesla i sru
zapuściłem jazz na całego i dotarliśmy
dwór prezydencki był jakiś taki onieśmielony
obiad na tarasie, potem karmienie kozy winem
wieczorowa lekcja dendrologii
powiedziałaś: jedźmy do Tarnowa
zapytałem, czy jest coś takiego jak Tarnów
okazało się, że było i to całkiem niezłe
wciąż widzę księżyc obsiadły przez mszyce
czuję na skórze pocałunki
uzbrojone lotnisko w Jasionce (jest coś takiego)
prawdopodobnie miałem minę jak Lot
poprosiłaś, bym nie patrzył, jak wsiadasz
z dedykacją dla mojej Ukochanej





Komentarze
x l a x
lipiec 31, 2026 14:26
Dodatkowa klamra z wersją AI może robić wrażenie, ale to już jest bardziej "odlotowo" (sic!) i, jak zauważyłaś, traci wiersz na romantyczności i czułości. Dzięki tetu za, jak zwykle, dogłębną analizę ;-)
tetu
lipiec 31, 2026 12:12
Pogmerałeś w puencie? Czyli ta czysta czułość i tęsknota nie dawały spokoju? :) I dobrze! Nawiązanie do Lota, całej symboliki pożegnania (i samej miny), nie wspominając o liniach lotniczych w kontekście uzbrojonego lotniska, jest po prostu świetne. Wybrzmiewa to teraz o wiele mocniej.
Choć muszę przyznać, że ten nowy wers nieco zatarł tamtą wcześniejszą, bezbronną, czystą czułość. Tam było ciche wzruszenie, tu jest jednak mocne uderzenie — pewnie niektórzy zatęsknią za tamtym miękkim tonem, ale ta wersja ma w sobie niezły pazur. Bardzo mi się podoba. Pozdrawiam.
x l a x
lipiec 30, 2026 13:28
Najstraszniejsze jest to, że AI zaczyna być coraz bardziej "ludzkie" i dowcipne. Wrzuciłem ten tekst jako komentarz ku przestrodze, by AI nie zastąpiła literatów...
Brednienakarniszu
lipiec 30, 2026 11:35
Wersja Al jest mega humorystyczna , u ciebie jest kilka inspirujących momentów , ale te barkowy ten wiersz aż prosi się o wyszczuplenie. Pozdrawiam
x l a x
lipiec 29, 2026 22:22
(ciąg dalszy dopisany przez AI) !!!
popatrzyłem
no bo jak miałem nie patrzeć
przecież zawsze patrzyłem za wiele
na mszyce na księżyc na ciebie
wchodziłaś po tych stromych schodach
walizka stukała o każdy stopień
stewardessa chwyciła cię za łokieć
jakbyś była księżną a nie sobą
wtedy stała się sól
nie taka biblijna, spektakularna
tylko taka kuchenna, z Biedronki
osiadła mi na dłoniach
na przedniej szybie diesla
na języku
wróciłem pustą es dziewiętnaście
jazz już nie grał na całego
w radiu mówili o opóźnieniach i o dronach
a ja myślałem tylko, że zapomniałem
dospryskać te cholerne mszyce
w domu księżyc dalej był obsiadły
i taka cisza, że słychać było
jak koza trawi tamto wino
. . .
x l a x
lipiec 29, 2026 21:54
herald.poems, Leszku, dziękuję za pozytywne odczucia. Takim ten tekst miał być - chyba się udało.
Leszek.J
lipiec 29, 2026 18:42
Przepraszam, coś mi zjadło poprzednią treść.
Podoba mi się ta łagodna romantyczna forma.
Pozdrawiam
Leszek.J
lipiec 29, 2026 18:39
ntyczna forma
harald.poems
lipiec 29, 2026 07:18
Genialnie wymieszany humor z czystą czułością na końcu, a te mszyce na księżycu robią całą robotę. Żywe, szczere i bez grama stroszenia piór.
wokka
lipiec 27, 2026 21:44
Różne są możliwości odpowiedzi na pytanie: czy jest coś takiego jak wokka?
Jednak najbliżej prawdy jest odpowiedż: kto to może wiedzieć.