x l a x
mała śmierć
wkładałam kwiaty do wazonu
gdy uśmiech pojawił się w pokoju
zobaczyłam go w lustrze
był piękny zalotny niecodzienny
poczułam go na ustach i policzkach
potem uwiesił się na oczach
wstrzymany oddech by go nie spłoszyć
uśmiech powędrował do środka
zakołatał w serce – powiedziało wejdź
ręka zastygła na kwiatach
na karku zalęgło się ciepłe powietrze
powędrowało na piersi
spróbowało i zaczęło rosnąć
tuliłam je karmiłam oddechem
gdy stało się dorosłe – zrzuciłam skórę
ciepłe powietrze otoczyło neurony
pulsujące kręgi wędrujące po krwi
zewnętrze przestało istnieć
lustro krzyczało kwiaty więdły
w dłoniach
Ilość odsłon: 745





Komentarze
x l a x
październik 17, 2025 20:25
Dziękuję, że wracacie i drążycie temat. Po takim czymś tekst może iść do druku ;-) Januszu, romantyzm obecnie to prawie nadużycie...
Janvierdunord
październik 17, 2025 18:50
wkładałam kwiaty do wazonu
gdy uśmiech pojawił się
zobaczyłam go w lustrze
był piękny zalotny niecodzienny
poczułam go na ustach i policzkach
potem uwiesił się na oczach ..
taki romantyzm epoki ubootów , pozdrawiam
Dagny
październik 17, 2025 17:42
…o, albo : splatałam :)
Dagny
październik 17, 2025 17:40
…proponuję : stroiłam bukiet ( do wazy ), wiązałam kwiaty…
Majowa
październik 17, 2025 16:06
flakon na wazon - ok
układałam na wkładałam - nie
moim skromnym
x l a x
październik 17, 2025 14:48
Dzięki Jarek za sugestię - rzeczywiście 1 wers brzmiał trywialnie. Coś zmieniłem.
Mithril
październik 17, 2025 10:35
...ja bym:
"układam się florystycznie"
- unikał dosłowności rozszerzając znaczenie zwłaszcza, że: "we flakonie" brzmi (jakby to?) prowincjonalnie według mnie, a ja to wiadomo...
- albo jakiś synonim - byle nie "dzban".
x l a x
październik 17, 2025 08:51
Anita, czasem lubię zmienić płeć w pisaniu - wchodzę w szerszą perspektywę, czasem próbuję zrozumieć reakcje płci;
Dagny, podziękowania za pochylenie się nad tekstem i pochwałę. Nie ma tematów tabu, walczmy z ograniczeniami (nie mówię o łamaniu prawa) ;-)
Majowa
październik 16, 2025 21:27
tytuł może dałabym w źródłowym dla określenia języku - la petite mort
i powtórzę się, że jest to bardzo ładne studium owej "śmierci" - bez ogródek, z empatią, ciekawością i chęcią poznania, a potem rzetelnego oddania rzeczywistości, z zachowaniem wyczuwalnej tu pokory obserwatora, który jedynie (ale jak!) się wczuł
moje wyrazy uznania
Dagny
październik 16, 2025 20:50
Niepokojący obraz jakiejś inicjacji, ( bo chyba nie afektu ?), snuję skojarzenia…bardzo podziwiam warsztat, pozdrawiam.