Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

W czerwcowych falach wyrzucanych na brzeg 
zrodziło w egzaltacji nienaturalny krzyk 
I rozlało się gwałtownie jak afrykańskie zwrotnikowe  
słońce na wąskich i malowniczych  ulicach Paryża  
Wypalając piętno na 2,5 mln bladych twarzach 

Nieskończoność nie była rozpoznawalna na skrawku nieba
nie powiązane sobą chłodne noce i strach przed świtem 
Rozhuśtana intuicja wewnętrzny głos wysłany do skrzynki 
na listy lipcowy melanż francuzów który kaleczył doznania głęboko

Ze słońcem u boku skonała starzejąca się chirologia
i sierpniowa dezaprobata do umiłowanych w wierze chrześcijańskiej 
Wzrok w kawiarniach jak niedojrzałe owoce spadające z drzewa 
pozostawiona gorczyca odciski i bąble na kamieniach 

Bezsilnie wrześniowe dni zbłąkane źdźbła wplątane we włosy
między palącymi się autami prześwitują ranne promienie
Pytanie do jedynego Boga rozbudza kolejne wyhodowane zwierzę 
zostawiając rozdarcia i strupy na policzkach ukochanych bliźnich

Między grudami głów październik oblepiony nowym błotem 
i nim nastanie kolejny ciepły wiatr 
i nim spadnie ostatni chłodny deszcz 
nie wyczujesz pod palcami interpunkcji na poboczu 

nieleczona konwulsja w biegu








Ilość odsłon: 4183

Komentarze

grudzień 29, 2017 12:45

z generatora???a czemuż to ??? może przemilczę.również)))pozdrawiam

grudzień 29, 2017 12:42

wiersz wygląda jak z generatora tekstów, mimo to:
Pozdrawiam

grudzień 29, 2017 12:20

dziękuje z akcentem na gniot)))pozdrawiam czytelnika

grudzień 29, 2017 12:03

Pozytywnie - to jest mega grafomański gniot -:)
Co do interpretacji - wrócę potem.
Pozdrawiam autora