Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

za oknem zbliżyły się do siebie wieżowce wbite w ziemię  
coraz bardziej skrzypią deski pod nogami w matowym lustrze 
szukam odbicia by zniknąć setka jest rodzajem antidotum  
oswajam rozum  modlitwa do sufitu wycisza uderzam na ślepo 
dotykając wiszącego w gniazdku wyłącznika nagła śmierć 
ropodajnych powiek jest mniej dramatyczna 

na bliskim wschodzie


w bezsenną noc życie w niektórych fragmentach jest 
bardziej bliskie w blasku *ostatniej kwadry* 
który chce się przedostać most nieoświetlony łączy dwa brzegi rzeki zdeterminowany wypatruję wielkiej niedźwiedzicy 
na zachmurzonym niebie na szybach widmo najciemniejszej 
majowej nocy ozdobionej kłosami zboża i  chabrami


zachowałem trochę rozsądku 

miłość jest jak film na gapę 
wślizgujesz się przez okopcone okienko w toalecie 
z entuzjazmem początkowa fabuła bez kroniki 
nie nabiera pozytywnych wibracji szukam na twarzy jej okruchów romantyzmu nie rozdziobanych 
przez ptaki powoli falują w oczach pozłacane liście 
odnajdujemy siebie w samym środku pustego parku rodzą się 
w milczeniu ukryte w młodości żądze  

wracając do punktu wyjścia następne 
muśniecie warg drapieżne objęcie nie doczeka 
kolejnego happy endu unosił się majaczący dym z papierosa 
w chłodnym spojrzeniu popłynął lodołamacz Staralina 
a ja nie trafiam na miejsce w którym mogę się ukryć 
gdy noc zlizuje  zboczone sny
   
nad brzegiem  pod rzucone  pytania za trzy punkty 
na krach nie usłyszalne odpowiedzi odległej alfy i omegi
Ilość odsłon: 1921

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.