Janvierdunord
rapsodia o Piotrkowie Trybunalskim
usiadło na parapecie słońce podkreślając w ciętym szkle prześwitujący kolor nieba miasto oświetlone nie budzi się jeszcze `w kroplach deszczu pachnące ciepłym wiatrem pęcznieje i rośnie pozostawiony na kilka godzin w kartonach zagrzebany sen tłuste gołębie spacerując jak skazańcy po chodnikach w zacienionym miejscu zalega miedzy klonami niezaplanowana bardzo młoda wczorajsza swingowa śmierć
gniazda na dachach jeżyków powraca bezimienny strach zaczynają kwestować pod budynkami ludzie bezdomni zaryglowane drzwi zamurowane doznania na słowackiego okiennice czekające na autobus czają się do ucieczki ukryte w kamienicy kocie oczy ujada pod gruzami cegieł porzucona bezinteresowna dobroć
kilka przecznic w których zażegnał od złego bóg stereotypy nie zetrą win i żalu z ust półmrok połyka coraz więcej zatrutego powietrza między witrynami spękanymi od starości gwar dzieci i dyskusje co dalej w tej komunistycznej Polsce są przerwanym zdaniem przecinkiem między światami i tych samych drwin schlanych frajerów
w receptorach przechodniów w rozmazując dzień i resztki dylematów spoglądają kołnierzyki na skryte marzenia najpiękniejszą kurwę przy skwerze zdrapującą miasteczkowy kurz
za znikającym horyzontem opustoszałe ulice uliczki i ucieczka ludzi ku marzeniom rynek i stare miasto jak utopiona w błocie romantyczna dusza żeliwna fontanna przy kościele chłodzi opoczyńską pielgrzymkę na piotrkowskiej zza krat nie tryska już życiem głupi żart miasto nie połyka już więcej zatrutego powietrza w nieśmiertelnym wierszu drzewa i ludzie nie powstaną z martwych zakneblowane emocje nie zobrazują pęknięć w środku
**************************************************************
bezdomny sen pozostał w kartonach
rynek i dusza starego miasta
nie zbudzi się w kroplach deszczu
zakneblowane miasto utopione w błocie
ujada pod gruzami bezpańska dobroć
zalega pod budynkami wczorajsza śmierć
między witrynami spękanymi od starości
zamurowane okiennice i zaryglowane drzwi
opustoszały ulice uliczki są przerywnikiem pomiędzy
czekających na autobus a dyskusją co dalej
ucieczki ludzi ku marzeniom a gwarem
tych samych drwin w kamienicy kocich oczu
w receptorach rozmazując dzień i resztki dylematów
spoglądając na kurwę przy skwerze zdrapującą kurz
a miasto połyka coraz więcej zatrutego powietrza
gołębie spacerując jak skazańcy po chodnikach
nie zetrą win i żalu z ust przechodniów
i fontanna przy kościele już nie tryska życiem
drzewa i ludzie nie powstaną z martwych
***************************************************
zaniepokojone marzenia i opustoszałe uliczki
zakneblowane uczucia nie wykrzyczą już prawdy
o utopionych w błocie wspomnień
rynek w deszczu i ucichła dusza starego miasta
szeregi zamurowanych okiennic drzwi
częściej zalega pod budynkami śmierć
bezdomni zostawiają sny na przechowanie w kartonach
i gołębie spacerując jak skazańcy po chodnikach
chyba odpokutują kiedyś winy za grzechy PRL
witryny oznaczone czasem już nie tryskają życiem
połykając ulice coraz więcej zatrutego powietrza
i ucichła w korowodzie aut fontanna przy kościele
o poranku z pogardą spoglądając
na butelkę na trawie i kurwę strzepującą kurz
mur oczu czekające na autobus
rozmazują na czołach w milczeniu do reszty dylematy





Komentarze
Janvierdunord
lipiec 27, 2017 18:13
dzięki za słowo Leszku)))) zdrowia))
Leszek.J
lipiec 27, 2017 18:02
Pierwsza wersja najlepiej mi pasi.
Pozdrawiam
Janvierdunord
lipiec 27, 2017 17:06
Mars dziękuje twoje opinie są cenne -czasami jak każdy nie trafiam do celu i nie pisze na siłę ,staram się być wypoczęty lecz rzeczywistość przytłacza i jest abstrakcją )))
Krzysiu wiem że jesteś the best poczekamy do grudnia jak będziesz miał kumulację weny i czasu)) pogadamy jak dorośli na razie zajmij się pisaniem i Prosiaczkiem
a twoje inwektywy i komentarze są na twoim poziomie i wiedzy która nie przekracza progu domostwa
Krzysztof
lipiec 27, 2017 15:18
Za marsem, pisanie na siłę, przez co również czytanie na siłę, wiersz bez treści, nuda czyli kosz, nie umiesz pisać
x l a x
lipiec 27, 2017 10:31
Takie poetyzowanie na siłę; zużyta metaforyka miasta wrzucona niezgrabnie do jednego wora; opis i nic więcej; brak tytułu; zakończenie od czapy.
Janvierdunord
lipiec 26, 2017 21:50
dziękuje za słowo)))))
Konto usunięte
lipiec 26, 2017 21:29
mi się podoba
Janvierdunord
lipiec 26, 2017 17:59
opustoszałe uliczki zaniepokojone wspomnieniami
zakneblowane uczucia nie wykrzyczą już prawdy
utopione w błocie marzenia
w deszczu rynek dusza starego miasta
szeregi zamurowanych okiennic drzwi
bezdomni zostawiają sny na przechowanie w kartonach
gołębie spacerując jak skazańcy po chodnikach
nie odpokutują win grzechów Prl
częściej zalega pod budynkami śmierć
ulice połykając coraz więcej zatrutego powietrza
witryny oznaczone czasem już nie tryskają życiem
fontanna przy kościele ucichła w korowodzie aut
mur oczu czekające na autobus z pogardą spogląda
na butelka na trawie i kurwę strzepującą kurz
na czołach rozmazując poranek i do reszty dylematy