Rafał Hille
Moulin Rouge
a jak się urodziłem to dostałem czapkę
w niebieskie paski od babci która połykała
tabletki i karmiła grzyby na ścianie
przy Kamiennej 19 w Legnicy
przytulała często swój dom do twarzy i mówiła że lepszego nie miała
potem dawała mi drogi tran mówiła że dostarcza energii
czułem się wtedy wzbogacony jak uran
wujek pracował w piekle
miał złe włosy nasączone benzyna i lakierem twardym jak stal
pamiętam jego obrys na schodach każdego dnia
za nim było światło pobrudzone korytarzem
Szatan w karocy przemierzał ulicę Kamienną wybrukowaną czaszkami
rozdawał ogniste kule pachnące sowieckim bimbrem
odbierał wzrok którzy za długo patrzyli mu w ślepia
- świecił prosto w siatkówkę oka
fioletowym światłem o dużej energii
nocą samotny biały żagiel nabierał wiatru krążąc
po Zakaczawiu oblany pianą szumu kosmicznego z telewizora Neptun
wtedy z suteren wychodzili brudni ludzie
szukając czarnego chleba maczanego w denaturacie
nad miastem wisiała ruska gwiazda
dryfując na dymach kominów
roznieconych ogniem starych pieców
pokazywała drogę czarnemu Sztudebackerowi
w ciemności porywał zagubione dzieci i ich matki
znikały na zawsze pod podłogą prosektorium
na obrzeżu miasta
po drewnianych schodach snuły się duchy pogrzebane za życia
przez Rusków, SS i rycerzy kastetu chorych na uleczalną rzeżączkę
znów o północy krzyczała po niemiecku panna młoda z rokoszy
a ulicą chadiła bolszaja krokodiła





Komentarze
Nie znaleziono żadnych komentarzy.