Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki




a jak się urodziłem to dostałem czapkę

w niebieskie paski od babci która połykała

tabletki i karmiła grzyby na ścianie

przy Kamiennej 19 w Legnicy

przytulała często swój dom do twarzy i mówiła że lepszego nie miała

potem dawała mi drogi tran mówiła że dostarcza energii

czułem się wtedy wzbogacony jak uran


wujek pracował w piekle

miał złe włosy nasączone benzyna i lakierem twardym jak stal

pamiętam jego obrys na schodach każdego dnia

za nim było światło pobrudzone korytarzem


Szatan w karocy przemierzał ulicę Kamienną wybrukowaną czaszkami

rozdawał  ogniste kule pachnące sowieckim bimbrem

odbierał wzrok którzy za długo patrzyli mu w ślepia

 - świecił prosto w siatkówkę oka

fioletowym światłem o dużej energii


nocą samotny biały żagiel nabierał wiatru krążąc

po Zakaczawiu oblany pianą szumu kosmicznego z telewizora Neptun

wtedy z suteren wychodzili brudni ludzie

szukając czarnego chleba maczanego w denaturacie


nad miastem wisiała ruska gwiazda

dryfując na dymach kominów

roznieconych ogniem starych pieców

pokazywała drogę czarnemu Sztudebackerowi

w ciemności porywał zagubione dzieci i ich matki

znikały na zawsze pod podłogą prosektorium

na obrzeżu miasta


po drewnianych schodach snuły się duchy pogrzebane za życia

przez Rusków, SS i rycerzy kastetu chorych na uleczalną rzeżączkę

znów o północy krzyczała po niemiecku panna młoda z rokoszy

a ulicą chadiła bolszaja krokodiła






Ilość odsłon: 22

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.