j.
szczeliną
najpierw była szczelina. niewielka przestrzeń.
potem zaczęły napływać słowa.
a w słowach coś pękło. straciło kontur.
brzmiało za długo lub nie brzmiało wcale.
potem była szczelina w której zacząłem się cofać.
jedzenie, obiad, szama, papu, am, am,
zacząłem tym bardziej
papu, brzuszek, mniam mniam.
cofnąłem się do poczęcia.
nie było tam słowa.
chciałem tam zostać.
ale wróciły.
szczelina nie była szczeliną.
staje się raną
którą każdej nocy próbuję przeczołgać się do siebie.
Ilość odsłon: 48





Komentarze
j.
październik 30, 2026 14:36
Majowa, jeśli siadło, to chyba dobrze
Majowa
październik 28, 2026 21:17
przejmujące i smutne