Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

pytasz o miłość 
jakby pod skórą
miała pęknąć pierwsza
róża albo krew

a ja mam tylko ten dotyk
ziemię otwartą pod palcami 

światło 
co sączy się z nocy 
prosto w ranę 

i nic już nie boli
tylko ta czułość zbyt gęsta

​by przeżyć



Ilość odsłon: 242

Komentarze

październik 03, 2026 09:59

Leszku, dziękuję za zajrzenie i słowo. Pozdrawiam.

Sąsiadko, "pączek czerwonej róży" ? Serio?
Właśnie od takiego oczywistego banału chciałam odejść, obrazując to w inny, bardziej szorstki sposób. Jak pęka krew? No właśnie jak?

​W tej strofie masz wyraźny wybór: "róża albo krew". Z jednej strony wygładzony obrazek, z drugiej — czysta fizyczność i puls pod skórą. Twoja sugestia zlepiła te dwa motywy w jeden i po prostu wypłukała ten fragment z tej drugiej, ważniejszej perspektywy.
Zwróć też uwagę na przymiotnik "pierwsza" (pierwsza róża, pierwsza krew). Pękanie jest tu celowe, niesie ze sobą ślad inicjacji i napięcia, którego nie da się zastąpić tradycyjnym pączkiem róży.
Dziękuję Ci za słowo pod wierszem. Pozdrówka.

październik 02, 2026 11:51

Mam zastrzezenia:
W pierwszej strofie jak pęka krew?
moze spod pękającej skóry czerwona róża? Bo pod skóra wiadomo ze jest krew. Albo spod pękającej skóry pączek czerwonej róży otwiera jak moja dłoń.

październik 01, 2026 18:50

Miłość ma różne oblicza i do tego tekstu w większości pasuje.
Wiersz przemawia do mnie

wrzesień 29, 2026 23:12

Majowa, bardzo dziękuję. Niezwykle mi miło, że tekst zostawia przestrzeń na powroty i odkrywanie go po swojemu. Pozdrawiam serdecznie.

​Pawle, w punkt. Ten tekst powstał właśnie po to, żeby zrzucić z miłości całą tę analityczną, pojęciową nadbudowę i dotknąć jej po prostu tu i teraz, w konfrontacji z żywą materią, a nie w teorii. Cieszę się, że to wychwyciłeś i że wiersz do Ciebie trafił. Pozdrawiam.

​Xlax, dziękuję za czytanie i ślad pod tekstem. Co do puenty — pełna zgoda: granica ekspresji u każdego leży gdzie indziej i w pełni to szanuję.
Tutaj poszłam celowo w stronę małego eksperymentu z konwencją, tworząc tekst w odpowiedzi na konkretny ton. Pozdrawiam.

wrzesień 29, 2026 20:32

Fajny, poetycki tekst, ale ta końcowa egzaltacja nie bardzo przekonuje.

wrzesień 29, 2026 20:13

Kiedy odrzucisz cały psychoterapeutyczny słownik zostaje miłość, która jest tu i teraz. Bo miłość jest tu i teraz, a nie kiedyś tam, jako nagroda za to, że zdejmiesz wszystkie czerwone flagi z masztów, bo miłość nie jest nagrodą, miłość jest darem, który możesz przyjąć, bo miłość jest tu i teraz, albo nie ma miłości.


A wiersz bardzo mi się podoba.

wrzesień 29, 2026 15:55

niewiele słów a gęsto
tak lubię
można wyczytać wiele i wielokrotnie

pozdrawiam

wrzesień 28, 2026 10:18

Basiu, ja Cię bardzo dobrze rozumiem i wiem, że wszystko przeczytałaś ale nie musisz szukać na siłę światła;) Nie chodzi o to, czy spudłowałaś, czy nie, każdy czyta i rozumie po swojemu i ja to szanuję, ale Twoja wskazówka, że "na tym byś się skupiła" uświadomiła mi, że widzisz miłość głównie jako czystą, idealną emocję, a ona ma przecież wiele twarzy.

​Miłość w tym wierszu ma po prostu swój ciężar. Żyje w obecności i prawdzie, a te nie zawsze bywają gładkie.

​Zresztą, jeśli spojrzeć na to głębiej, nawet w tym duchowym, najwyższym wymiarze miłość rzadko bywa wolna od trudu. Sam Bóg, którego stawiamy za jej wzór, wpisał w nią przecież pęknięcie, cierpienie i krzyż, a nie same słodkie doznania. Tam, gdzie pojawia się trud i rysa, też jest miłość i o tym chciałam opowiedzieć. Pozdrawiam ciepło.

wrzesień 28, 2026 09:04

Tetu, to nie tak. Przeczytałam syćko.. i zmartwiłam się.. potem starałam się znaleźć jakieś światło w tym tekście i widocznie spudłowałam. Nasuwa mi się tylko myśl o dużym cierpieniu.. i nie wiem, szczerze nie wiem jak to się łączy z miłością..

wrzesień 27, 2026 14:07

Basiu, wyłapałaś z tekstu to, co najlżejsze, najładniejsze i przeczytałaś tę różę po swojemu
jako otwierający się kwiat. Ja jednak skupiłam się na czymś innym. Ten utwór powstał jako bezpośrednia odpowiedź na Twoje zaproszenie do opowiedzenia o miłości. Chciałam pokazać jej inną, bardziej ziemską i gęstą stronę, daleko od czystej idealizacji, za to blisko dotyku, materii i pęknięcia.

​Co do Tetu — ma się dobrze, nawet bardzo dobrze :) Podmiot liryczny to tylko kreacja, warto o tym pamiętać i nie mylić postaci. Pozdrawiam.


Mithril, myślałam o tym. Incipit otwiera ten wiersz (taki był zamysł), dlatego nie potraktowałam pierwszego wersu jako powtórzenia. Czy to błąd? Niekoniecznie. Ale jeśli patrzeć na czystą oszczędność słowa, to faktycznie zrobiło się tam ciut za gęsto. Z tytułu przechodzi się do drugiego wersu bardzo płynnie, więc możliwe, że zabiorę ostrydze te wiosła :) Dzięki za uwagę i pozdrawiam.