Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

rozpaleni
jak bombardowane Osaka i Drezno
jak Warszawa w czterdziestym czwartym 
leżysz z głową na klatce
z ciałem przylgniętym i lepkim
zasypiam gdy głaszczesz 
odchodzę nim zostanę na zawsze
nim zostaną zgliszcza
i na nich wybuduję nowy 
lepszy wspaniały brak

uciekam w równonoc 
teraz będzie tylko ciemniej
pożary dogasają 
truchła zżerają psy bezdomne
w piwnicach zasypane nienarodzone 
noc gnieździ się we mnie 
składa jaja
odrosły Warszawa Osaka i Drezno
we mnie gruz 
deszcz syczy 
dym unosi się w ciemność 






Ilość odsłon: 118

Komentarze

wrzesień 25, 2026 14:03

dobry wiersz.
smutny i taki "dramatyczny" ale tym razem miałeś kontrolę nad słowotokiem i wg mnie zgrabnie to wyszło.
Pozdrawiam

wrzesień 25, 2026 11:15

"nowy wspaniały świat" Huxleja coś Ci mówi? Bo jeśli nie to rzeczywiście czegoś będzie Ci tu brak

wrzesień 25, 2026 10:10

Podoba mi się pierwsza część, ostatniej słowo brak , zmieniłbym na„ barak ”, żeby jakąś metafora była która holistyczne oddaje sens. Przemyśl. Ja tak bym ten wiersz tak zakonczył.