Zdzisław Brałkowski
N.P. czyli weta i snusy. cz. 9.
cd.
Lecz nie wszyscy „zrobieni”, nie wszyscy są stratni.
Tym, co wcześniej rządzili, Kral dał wyjście z matni
(a chętnych, by brać dolę od krypto-oszusta,
było wielu z prawicy, choć forsa nieczysta).
Ot, niejaki Piesiewicz (w PeKaOlu szeryf,
bliski kumpel prezesa) też lubił przelewy.
Zrobił Zyndę sponsorem. Pozwolił, by w zamian,
sportowców wizerunki używać w reklamach
nie płacąc im ni grosza, bez ich wiedzy także.
„Lepiej, by nie wiedzieli, a czas wszystko zatrze”.
Piesiewicz wziął zegarek. Kral dał. Mało warty,
w tysiakach cztery dyszki. W euro. Wolne żarty.
Hojniejszy był minister – Sasin, w PiS-u rządach,
jego żonie dał stołek… Bank wiedzy nie żądał.
Nie ma śladów jej pracy, miała raj, jak w niebie –
ponad milion złociszy (biedy już nie klepie)
wzięła w ciągu pół roku. Piesiewicz, mąż żony,
przed krachem Zondy został wcześniej uprzedzony
i wycofał swój milion. Zaś Polaków reszta
trzysta baniek straciła w tej giełdy geszeftach.
---------
cdn.





Komentarze
Zdzisław Brałkowski
wrzesień 18, 2026 09:39
"Życie publiczne" (tak enigmatycznie ujmę) od tysięcy lat daje satyrykom niewyczerpane możliwości pisania :)
Leszek.J
wrzesień 17, 2026 18:26
Wszystko tak było i się zdarzyło :)