Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki


na kanciaste podwórko między blokami ze szwedzkiej cegły przychodził

Ostrzyciel Noży i Nożyczek - "nooożee ostrze i nożyczkiii!!!..."

plac zabaw obok gdzie wszystki dzieciak miał po dwie radioaktywne głowy

mówił się że jest bogaty,  a na ręce zapisał tajne numery za które

Państwowa Kolektura TOTO – LOTKA wypłaciła mu kiedyś milion na zagraniczne podróże

      tarcza taniej szlifierki obracała się dalej a naostrzonymi nożyczkami można 

było nawet walczyć z pijanymi Siedmioma Samurajami obok trzepaka na dywany

 

rozstawiał wózek podobny do ambony takiej z jakiej w niedziele ksiądz

karcił nas zbiorowo za masturbację i legalną aborcję robioną

na koszt Ministerstwa Zdrowia Publicznego i Opieki nad Rodziną Nienormalną

tarcza taniej szlifierki się obracała dalej i zawsze wychodził

a nożem można było walczyć nawet z pijanymi Siedmioma Samurajmi

 

pachniało smołą i druga połową lata

iskry malowały na niebie nowe galaktyki i obwieszczały

zwycięstwo załogi G nad blokiem komunistycznym oraz Koreą Północną

wzrost produkcji krajowej brutto w hutnictwie i metalurgii był już pewny

zmierzch próbował zapalić przepalone żarówki latarni, a przemówienia Gierka o

podwyżkach na masło i cukier niosło się echem między sfatygowanymi ulicami

 

rzemieślnik w swetrze łatanym letnim wiatrem nie patrzył nigdy gdy podawaliśmy mu

dwie uśmiechnięte kłosami zboża pięćdziesięciogroszówki

warte tyle co lody poziomkowe w budce na której ktoś napisał LODY

 

a potem był początek zimy, noże tępiały jak zwykle o tej porze roku

zamiecie i zawieje zapowiadało główne wydanie Dziennik Telewizyjnego

siedziałem patrząc w okno na podwórko aż ono w końcu zniknęło

Ostrzyciel stanął między huśtawką a ławką, śnieg ciągle padał płatami wielkości Trybuny Ludu

chyba próbował krzyczeć o nożach i nożyczkach ale wiatr tylko rwał słowa

wicher walił z mocą na jaką tylko było stać komunistyczny grudzień w Poznaniu

mokry śnieg kleił się do jego palta zszywanego lodowatymi igłami wiatru i mrozem

w końcu machnął ręką kopnął swoją drewnianą ambonę

ruszył między pawilonem należącym do Państwowej Spółdzielni Spożywców Społem

a placem parkingowym dla wyleniałych Syrenek oraz dużych i trochę mniejszych fiatów

 

w radiu Wolna Europa mówili o obozach koncentracyjnych, Magadanie

chlebie który zabijał tak twardym jak diament i pękających od samotności lodowych sercach

w reżimówce spiker zapowiadał spokojnie dwudziesty stopień zasilania dla żarówek domowych

ciemne noce kłuły mrozem i zostawiały przy ulicach zamarzniętych ludzi

        porzucone bałwany na które nikt nie czekał w domu


 




Ilość odsłon: 140

Komentarze

wrzesień 14, 2026 15:29

Fajnie opisane czasy które się przeżyło.
Dużo dowcipnych momentów, czytało się wybornie.
Pozdrawiam

wrzesień 13, 2026 22:54

​Udostępniłeś wspominajkę :) Też pamiętam!

Bardzo tu gęsto. Zastanawiam się, czy nie za gęsto, ale takie to były czasy właściwie.

​Fajny ten śnieg padający płatami wielkości "Trybuny Ludu" :) W ogóle dużo dobrego w tym wierszu. Poruszyła mnie przede wszystkim prawda i ta dziecięca wyobraźnia, która tak pozytywnie kontrastuje z ponurym PRL-em.
​Dobrze było przeczytać. Pozdrawiam.

​(Trochę literówek się wkradło w pierwszej cząstce)

wrzesień 13, 2026 22:14

Trochę gawędkarsko, ale zawsze się coś złapie. Spoko.

wrzesień 13, 2026 20:58

Z humorem i polotem o starych czasach w bloku wschodnim. Pamiętam ;-)