Zdzisław Brałkowski
N.P. cz.3.
Na tym święcie wojskowym znowu się wykazał
Naćpan,
wrzeszcząc w mikrofon. Prawie że wygrażał
innym,
co wspólne państwo wzmacniali wbrew niemu.
Mimo
że zawetował, już nadali biegu
i
ogromne pieniądze potrzebne obronie
przekazali
fabrykom po tuziemczej stronie.
(Naćpan
wolał na klęczkach prosić o gotowce
od
Wuja Sama w czapce i z MAGĄ na główce).
Krzyczał
więc o złym SAFE, gruszki obiecując,
które
na wierzbie rosną. Śmiesznoty nie czując?
(gdyż
każdy w kraju wie już, że to była blaga,
że
w Banku była dziura – taka prawda naga.
Dać
pieniądze, gdy strata? Żonglerka cyframi
nie da wycisnąć zysku, mówiąc między nami).
…Tylko
żołnierzy szkoda, żołnierek w szeregu,
którzy byli wstrzymani jak rumaki w biegu.
Musieli
stać na baczność, bez cienia, w upale…
jednak
mężnie sprostali. Krzyknęli ku chwale
(choć
kto w myślach by czytał, zdanie o Pisdęcie,
gdyby mogli wyrazić – zwrotem w tył na
pięcie).
---------
cdn.





Komentarze
Zdzisław Brałkowski
sierpień 24, 2026 18:39
Leszku, nawet nie muszę dosypywać. Kto inny dmucha w publiczne palenisko.
Ja tyko obserwuję i... komentuję ;)
Leszek.J
sierpień 24, 2026 14:57
Dosypujesz do pieca Zdzichu że hej.
Pozdrawiam