tim koza
religijność rzuca cień
pędzi młoda kuropatwa pędzi
wpadła w aleję klasztorną
dyga na boki szyję zrównała
z korpusem przestraszyła bluźniącą siostrę Irenę.
złośliwe nowicjuszki zarechotały nie lubią jędzy.
są fajne oblicza tego miejsca
na przykład stary jabłkowy sąd
przepraszam sad miałem na myśli.
tam po zwiedzaniu środka kieruje
się pielgrzymki panie strzelają foty
wśród jabłonek a czyści panowie
pachnący maglem wgryzają
się w czerwone papierówki
i ananasy. dezodorant jeszcze
więzi pot.
kończymy dzień kompletą.
nastaje cisza cisza w pustce.
nikt nie rzuca cienia.
Ilość odsłon: 115





Komentarze
x l a x
sierpień 25, 2026 10:00
A może "nikt nie porzuca cienia.". Nie wiem, czemu służą te kropki. Maniera?
Leszek.J
sierpień 24, 2026 15:12
Takie sobie opowiadanko jakie na poemaxie ostatnio goszczą