Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

oprzestrzeń mnie 
porozpadałem się i opadam na dno
wydawało się że już wszystko pasuje
a tu znów mnie we mnie brakło 

muszę już iść chociaż podobno nie warto 
życie przepływa wartko
przynajmniej nie mija się z prawdą 
i czego więcej chcieć 

mówi: pan ją kocha
mówię: co to zmienia 








...

mówi: proszę sobie pozwolić na szczęście

leżę w wysokiej trawie 
bo duszność i skwar 
wzrastają wraz z odległością od dna

żyje to co mnie otacza i współ 
mimo że kładąc się tu zburzyłem wszystko i wybudowałem siebie 
póki nie odejdę zostawiając gruzowiska traw

poznałem kilka pająków i koników polnych
mrówki wytyczyły po mnie szlak
przez chwilę na niebie kołował nade mną ptak
i tak trzeci dzień leżę czekając aż wsiąknę 

 







...





figurka z mosiądzu 
wyślizgana przez palce 
prezent pożegnalny

to był przypadek jak miłość 
od pierwszego spojrzenia 
mosiężny ślimak w piach

...

deszcz pada wyganiam gołębie z balkonu
empatia a prawo do życia bez gruchania
z uczuć jest głównie poczucie jak czas
zapierdala aż znajdę czas i pajęczyną 
z przeżutym chlebem zalepię ranę

...

ślimak w piach
przez chwilę nie ma czym oddychać 
na trytytki i gumy do żucia 
przyrzekam że wszystko będzie 
nie inaczej jak będzie 







 






...


mówisz - zazdroszczę 
jesteś jak orkiestra z Titanica 
do końca spokojny

do dna 

.
jak jakieś voodoo 
trzymałem w garści serce
od bólu po zamieranie
musiałem puścić 

nie patrz tak bo zostanę 
bez względu na konsekwencje 
że trupa tym bardziej nie zechcesz




Ilość odsłon: 112

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.