tim koza
Yu
dwóch przyjaciół siedzi na plaży
szorty nasiąknięte wodą
nie trzepoczą
piją czarnego Guinnessa
słońce chce się do nich dobrać
od samego rana.
po czternastej
czerwony statek wypłynął z portu
chłopaki nie odczytali
ukrytego przekazu
Jim stał się małymi frytkami
Shawn grillowanym łupaczem
soli jest pod dostatkiem.
pies przyniósł
rzuconą mu piłkę
zegar słoneczny złączył nogi
śmiech fal
każdy patrzy inaczej
na morze.
Ilość odsłon: 142





Komentarze
x l a x
lipiec 29, 2026 22:08
"słońce chce się do nich dobrać
od samego rana." - może brzmi oryginalnie, ale to wydmuszka słowna/wata. Dalsze czytanie nie budzi emocji/uczuć.
Leszek.J
lipiec 29, 2026 18:57
Jest tu parę momentów, jak:
"słońce chce się do nich dobrać"
"zegar słoneczny złączył nogi"
"śmiech fal"
Brakuję natomiast myśli przewodniej, jakiegoś spinu
Basia
lipiec 29, 2026 16:01
Brakuje chociaż jednego zdania, chociażby w puencie, które by uratowało myśl przewodnią i sens tego tekstu.
Basia
lipiec 29, 2026 05:18
Dla mnie ten poziom absurdu jest nie do przełknięcia. Także myślę że mija się z celem pisania. Jest w nim dużo potencjału, szkoda tylko że nie podejmuje żadnego tematu
harald.poems
lipiec 28, 2026 19:00
Warto czytać takie rzeczy chociażby po to, żeby zobaczyć, jak zupełnie inaczej można budować napięcie — nie cięciem chirurgicznym, ale puszczeniem wodzy absurdu.
Brawo :-)