Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Na moim małym targu
kupuję miłość na wynos
to nie są kilogramy
to tony w całości spięte

Na moim małym targu
siedzą kokoszki na gniazdach kupuję jedno złote co w noc bezsenną mi świeci
Poranki wieczory w chmurach
róże aż do czerwieni świat blednie i ciemnieje nie chodzę już po targach
zgubiłem ostatni grzebień
pióra pokryły się szronem jesień podąża do zimy wiatr hula po gołej skroni 14-06-2020
Ilość odsłon: 151

Komentarze

lipiec 26, 2026 18:36

Basiu, dziękuję za obecność i słowo pod wierszem, pozdrawiam

Brednienakamiszu, dziękuję za pozytywny komentarz, pozdrawiam

lipiec 24, 2026 15:37

Super wiersz , taki klasyczny i refleksyjny. Odpowiednio skrojony na pewno. Pozdrawiam

lipiec 24, 2026 07:24

O to to! Bardzo na tak :D

lipiec 23, 2026 17:14

Dziękuję serdecznie tetu, zaraz zrobię to co sugerujesz.
Pozdrawiam

lipiec 22, 2026 22:51

​Przejmujący wiersz, Leszku. Trzecia strofa jest bardzo wymowna, metafory celne – ale o tym pisał już xlax. Mam jednak drobną sugestię co do czwartej strofy. Przemyśl, czy ta część nie wybrzmiałaby lepiej i szlachetniej, gdybyś użył liczby pojedynczej w słowie „szron”. Uniknąłbyś wtedy rymu szrony/skroni, dzięki czemu nic by tam nie zgrzytało, a strofa zyskałaby ładne, naturalne brzmienie. Pozdrawiam.

lipiec 21, 2026 17:30

Dziękuję Marku za konstruktywny komentarz
Pozdrawiam

lipiec 21, 2026 15:38

Jest lirycznie i zwyczajnie, trafne metafory. Końcówka dobija.