Basia
Popołudnie
Nie wiem jak ją zauważyłam
zdawała się niewidzialna
pochylała plecy
pod zimnymi razami wspomnień
dręczącymi nawet w cieplejsze dni
Błyszczące oczy i zacięte usta
zdradzały hart ducha
naręcza wspaniałych historii
które trzymała w ramionach
jak przyjaciół których nie chciała pożegnać
jak bukiety kwiatów polnych
na które patrzyła w młodości
jadąc na wozie pełnym siana
Nie wiem jak znalazła się sama
w tym peryferyjnym miasteczku
między jednym a drugim
takim samym jak poprzednie gdzie
mijała dziewczęta z różowymi włosami
chłopców w rurkach z telefonami w dłoniach
mijała półki w sklepach uginające się
pod chemicznym chlebem
Nie wiedziała czemu nawet tutaj
szuka znajomych sylwetek
znanych fasonów spódnic
eleganckich czółenek i kapeluszy
po których bez okularów
mogła rozpoznać osobę
chociaż jedną
"nie tym razem" pomyślała
zginając plecy jeszcze odrobinkę
Ilość odsłon: 325





Komentarze
animuslumen
lipiec 19, 2026 21:35
Tym razem nawet tytułu się nie uczepię, nie jest najgorszy, choć ja bym widział go tak, ze szczyptą pieprzu, w samo południe lub bardziej po mojemu w samo-południe i byłbym bardzo usatysfakcjonowany (co za skoro :)), gdyby któryś z moich wierszy nosił taki tytuł.
Natomiast zginanie w plecach jest genialne, to metafora serce tego wiersza, piękna w swej prostocie. Co, gdyby odwrócić wers z chemicznym chlebem? Na przykład: przechadzała się między dwoma
organicznymi półkami
gdzieś z boku
Ładny.
animuslumen
lipiec 19, 2026 20:59
Witaj, chyba najlepszy jaki u Ciebie czytałem, bardzo na tak z tymi zgięciami w placach, piękny wiersz o samotności. Za Leszkiem, chemiczny chleb nie pasuje do reszty. Pozdrawiam :)
p.s. wiersz do tomiku ;)
Leszek.J
lipiec 19, 2026 19:00
Wszystko jest jasne i czytelne, poza "chemicznym chlebem"
W sumie ładny wiersz i dobrze się czyta.
Pozdrawiam
Leszek.J
lipiec 19, 2026 19:00
Wszystko jest jasne i czytelne, poza "chemicznym chlebem"
W sumie ładny wiersz i dobrze się czyta.
Pozdrawiam