Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

kwadrat życia wygina się w romb

1
wyżymam z ciuchów sen
oddychałem w nim spod powierzchni 
przez wydmuszkę 

musisz to poczuć 
przewidzieć kolejną falę 
pokochać kolejny oddech 

schodzę po stromym dachu
dachówka karpiówka
lina się plącze
język jest martwy


2
kontenerowce przepływają między blokami
wydaje się że toną powoli 
a to mnie grawitacja po suchych glonach
porostach osuwa a jestem na końcu 
dalej tylko metry w dół 
kilka kropel deszczu nie pozwoli mi
wyjść i wiem to i wiem to całym ciałem 
napina się to ciało i lina jest miękka 
miękka zaczepia się plącze 

wyżymam z ciuchów dzień 
trzeba przewidzieć falę 
pokochać oddech
zaufać linie 




...

to miał być ładny wierszyk
coś o miłości do wzruszeń 
a to coraz większy bezsens
słodka amfetamina na sen

mijała nas śmierć 
pokaż cycki - krzyknął 
porzucałem ludzi za jedno kocham
za jedno zostań. został on

krew niezmiennie jest czerwona
rana szarpana rozchyla się jak cipka 

to coraz większy bezsens
seans spirytystyczny anonimowych alkoholików 
na początku każdy się przedstawia

nie mam imienia 
rana szarpana rozchyla się 
panta rhei
do ostatniej kropli









...



gościu opowiada tak


spadł deszcz
morze dżdżu 

kilka pokoleń kropel kierowanych przez ten sam cel
stać się oceanem

aż zostały tylko te co chciały być chmurą w chmurach
i przestał padać deszcz a oceanu jak nie było tak

nie ma




...





wypomina mi dzień 
kiedy powiedziałem tylko 
hej i zabijałem się 

łatwiej jest tracić wszystko 
kiedy nie ma się nic

a jest całkiem pięknie 
znów za kimś tęsknię 

śpię nie śnię rzygam
poezję 








Ilość odsłon: 120

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.