tim koza
11 je
cichy płacz z futerału
korpulentnej Lucy
nikotynowe palce trą
jej ciało w Jazz Club
włochate Nephilim
najwięcej płacą
ojciec wypatruje dziecka
Lucy nadyma policzki
zlękniony jazz.
Lucy kto Ciebie rozproszył
frakcje towarzyskie
pędy eksperymentalny jazz
poranił twarz nie rozdrapuj
obrazu zimowego piękną
lód pęka trach krach
soundsystem jak w studio
nagrań ryba niedowierzają
stara maleńka topielica.
cmentarz żyje
pochrząkiwania słyszalnych
ojciec płacze Lucy...
słowa mają dziwną moc
rybitwa przygląda się prorokom
atomowe powietrze tnie
betonową łąkę
w piwnicach uduchowiony jazz.
Ilość odsłon: 147





Komentarze
Nie znaleziono żadnych komentarzy.