x l a x
porozumiewawcze mrugnięcia leciwej lustrzanki
naświetlenie było na jedną sześćdziesiątą sekundy
wystarczyło, by uchwycić bezruch czasem upływ
na dnie oka tańczyły rozmazane
kadry recepcjonistek
złamany cień płaczącego kolanem Jezusa z Međugorje
ślady na wciąż niewyspanej plaży gdzieś pod Sète
wyczekiwanie pod plazmą hali odlotów w Stansted
próbujemy zatrzymać słowa lub czerpać tantiemy
z przebrzmiałych starych śpiewek produkcji krajowej
do nienawiści jeden krok i nie płacz, kiedy przyjadę
gdy tymczasem skład wciąż ucieka nam z peronu
gonimy pociąg, co to już tylko po nim drżenie szyn
otwierasz album z utrwalonym czwartym wymiarem
dobrałem ekspozycje - tobie został okres blaknięcia
coraz bardziej przekonuję się do ptasich przylotów
z dnia na dzień światło dostaje się automatycznie





Komentarze
x l a x
czerwiec 24, 2026 09:05
Liczyłem na ten synkretyzm ;-) właśnie ponawiam czytanie Ulissesa Joyce'a. I znalazłaś też perełkę co mnie niezmiernie... Pozdrówka
Lena Pelowska
czerwiec 22, 2026 15:13
Synkretyczne - strofki, wersy przenikają się, jeden sens się jeszcze nie skończył a drugi już się rozwija. Gęsto od znaczeń.
Kilka pięknych fraz: "gonimy pociąg, co to już po nim tylko drżenie szyn" - ta jest przepiękna. :)
Pozdrawiam serdecznie
x l a x
czerwiec 21, 2026 21:37
Czasem minimalizm jest tym czymś najważniejszym w życiu. Bo i tak czas ucieka. Dziękuję Basiu za pochylenie się nad textem.
Basia
czerwiec 21, 2026 05:34
Dawka beznadziei, dawka realizmu i nareszcie jest! "Coraz bardziej przekonuję się do ptasich przylotów" to ta iskierka o którą chodzi.. bo na co ci cały świat, jeśli nie ma w nim miłości albo nadziei i wiary?