Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki



osiada
tożsamość
jako wycinek ciała
gazeta pod swetrem w kolorze czerwieni
gdy w deszczu nocą wracała
do obdartych miast
ścian pobrudzonych krwią
których nie dźwignął z kolan Ruski i PRL front

rozsypuje się obraz
na twoje podobieństwo
w opuszczonym mieście
osamotnione gwieździste niebo
ojca rozdeptany stół pusty talerz co nienasyci głodu
stara drewniana łyżka do bigosu
zakurzony manifest który uczył nas zabijać

pociemniało spacyfikowane niebo
obtacza się sproszkowana
rzeczywistość
zwisa na drzewach domniemanie winy
życie na kartki uczy trzech kolorów
przebija się bieda przez chrapy śniegu
nowy rodzaj buntu wyrasta


na skwerach

w 89 zimne słońce
wypala znamię na po li ty licznych
wylew na twarzach
po obu stronach miasta
prawdomówne dźwięki zamknięto w klatkach
Gdy brodziły żurawie
wypadł jeden z obserwujących bezpiekę
na diabelskim kole
tryby natychmiast przestały się kręcić
otworzyła szerzej oczy czarna matka
Ilość odsłon: 189

Komentarze

maj 15, 2026 10:42

dziękuje tetu ,tak to rodzaj szybkiej refleksji co do tożsamości w której i tak choć nie chcemy jesteśmy zapisani to już jesteśmy tym zaściankiem wręcz margines w marginesie
odnośnie błędów styl i fraz rym raczej nieregularne ab

Leszku dziękuje bardzo

maj 14, 2026 16:08

Wiersz bogaty w metafory i jeden oksymoron, taki świeżo powojenny.
Na końcu "czarna matka" daje do myślenia.
W sumie wiersz wartościowy, oceniam pozytywnie.
Pozdrawiam

maj 13, 2026 23:04

Gorzki. Podoba mi się wejście: „tożsamość jako wycinek ciała / gazeta pod swetrem”. Zaczynasz mocno, bo od walki o przetrwanie – ale kto nie chciał lub nie chce przetrwać, to jest przecież najważniejsze.

Dzwonią rymy w tej cząstce. Zamierzone, czy tak naturalnie powstały?

Druga cząstka też mocna – cała. Nic nie uchroniło przed biedą.

Początek trzeciej: „spacyfikowane” – wkradła się literówka.
Fraza „życie na kartki uczy trzech kolorów...tożsamości” widzi mi się bardzo, tak samo jak dźwięki zamknięte w klatkach. Ciężko z tą wolnością słowa.

W drugim wersie ostatniej cząstki: „po obu stronach” – poza tym cały ten wers jest niesamowicie nośny.

Nie widzi mi się tylko przerzutnia:

życie na kartki uczy trzech kolorów
tożsamości przebija

Słowo „tożsamość” przeniosłabym wers wyżej, tak jak wcześniej zasugerowałam. Dla mnie brzmi wtedy płynniej, a w obecnym układzie rozpuściło tę genialną międzywersową metaforę. Ale to tylko moje zdanie ;)

Ogólnie wiersz ciężki, gęsty od metafor, z turpizmem w trzewiach – ale jak tu inaczej? Moim zdaniem „Niepolski” całkiem dobrze się broni. Zakończenie daje do myślenia. Pozdrawiam.