prometeusz
utracona
w strefie miłości napotykam na fale
z zatopionego Titanica
na pokładach słyszę kanon muzyki
przeładowane łodzie ratunkowe
przy sobie ściskałaś brylant oszlifowanej nienawiści
czułaś się uwięziona prowadzona na smyczy
teraz otrzymałaś wolność uciekasz z nią
ze mną uciekasz w wiry oceanów miłości wyniesionej
w tych adaptacjach przemarzniętych od płyt lodowca
czułaś się rozpalona dlatego nie było w tobie strachu
odsunięta od cieni wątpliwości i w natarciu
odchodzisz pomimo że to ja zanurzam swoją duszę w utopi
oczy mam wypełnione bąbelkami powietrza
i chociaż wiem że jest to niemożliwe
nadal trzymam swoją zimną dłoń
nad taflą przesolonej wody
Ilość odsłon: 186





Komentarze
Leszek.J
maj 13, 2026 19:23
To coś jakby pisał Neptun lub Posejdon?
Basia
maj 10, 2026 20:11
Ona odchodzi? Jak to odchodzi? Nie kumam tu tego.
Basia
maj 10, 2026 20:10
Co? To strach przez Ciebie przemawia? Czy jakieś inne obawy?