prometeusz
coś zapomnianego
kiedyś gruby sznur zasłaniał mi oczy
ślepo przemierzałem światy
przede mną zniewalające szepty
lekkość jakiej nie znałem
spod poszarpanej skóry wystawały klamry
ociekałaś krwią razem ze mną
przypominając tętnicę usuniętą z krwiobiegu
chodź spróbujmy czegoś egzotycznego
pragnę zobaczyć pomarańczowe motyle
wirujące tabunami w twoim otoczeniu
chcę przemieszczać się po ruchomych piaskach
tak jak wędrujące Galapagos
widzę tą drogę to mój porzucony ląd
pożądam ponownie układać swoje ciało
pomiędzy lawami nęcących głosów
w górach niezdobytych na szczycie wulkanu
widząc blask twoich oczu rosnący na mój widok
i w końcu jak drżenia dwojga zniecierpliwionych ludzi
milkną w zapomnieniu o chwili sprzed tysięcy lat





Komentarze
Basia
maj 12, 2026 09:34
W sensie, ta erotyka jest najwyższych lotów, i do tego delikatna, więc kurde, prosze pisać jak najwięcej :)
Basia
maj 10, 2026 20:08
Delikatna? Kurde..
tetu
maj 09, 2026 10:23
Przeczytałam kilka razy. Wiersz ma potencjał. Są momenty, które naprawdę robią wrażenie, ale po mojemu trochę tu za dużo upchnąłeś. Rozjeżdża mi się klimat poczatku, który jest bardzo mroczny z dość łagodnym, wręcz bajkowym końcem. Zastanawia Galapagos, bo nie rozumiem co ma symbolizować? W pierwszej strofie przez nadmiar czasowników zrobiło się momotonnie i wyliczankowo. Myślę, że gdybyś w tym wierszu pociągnął temat bólu i cierpienia, tych klamr pod skórą, nie mieszając w to pereł, nimf i mitycznych gwiazd, tekst by zyskał na sile, a tak mam wrażenie pomieszania światów. Pozdrawiam.
Leszek.J
maj 07, 2026 17:50
Mogę powiedzieć że pod skórą tego wiersza tętni delikatna erotyka.
Tak trzymać :)