Sąsiadka Mościckiego
W meandrach
Szukała tego mężczyzny...
Wznosił się tam zimny, szary budynek wypełniony dziwnymi ludźmi. Ich twarze były nieostre, kończyny powyginane - niemal w ciągłym ruchu. Przypominali manekiny, w liczbie niemożliwej do ogarnięcia wzrokiem. Czuł się źle w tym tłumie nieznajomych.
Na jednym z pięter dostrzegł poetę; usłyszał słowa, które dawno temu opadły na ziemię, niczym zwiędłe liście.
Drążył, pytał samego siebie: czy trwa tu od zawsze, czy może pojawił się po raz pierwszy? I choć chwilami przypuszczał, że zna to miejsce, rzeczywistość rysowała się pokracznie – jakby konary wyrastały bezpośrednio z korzeni. Może to zmarli pięli się w górę, prąc ku powierzchni nieba? Nie był pewien tego obrazu spowitego zresztą gęstą mgłą. Okna pulsowały: raz wielkie, to znów małe. Krajobraz na przemian przybliżał się i oddalał.
To był osobliwy budynek. Momentami niektóre pomieszczenia przypominały wieżę Babel, gdzie każdy trwał sam ze swoim losem. Czuł się niepewnie, raz posuwał się do przodu, inny razem cofał. Jego kroki były chwiejne.
Na jednym z wyższych pięter zobaczył podłogę pokrytą grubą warstwą piasku. Tutaj manekiny zaczęły przypominać ludzi. Już nie wymachiwali kończynami.
Większość trzymała w dłoniach drewniane laski - rysowali nimi ryby na piasku. Niestety nic trwalszego tu się nie zapowiadało: rysunki szybko ginęły pod stopami.
Ona pojawiła się znacznie później. Nie pamiętała drogi, którą przebyła, zanim tutaj się znalazła. Do jednego z pokoi prowadziły drzwi z prostokątną szybą; za nimi naga kobieta w mocnym, rozmazanym makijażu wykrzykiwała przekleństwa. Bała się jej, lecz ta cela przypominająca izolatkę, była jedynym pomieszczeniem, w którym niosło się echo.
W jej oczach manekiny tworzyły nierozerwalny łańcuch, gąszcz niemal nie do przebycia. Czuła jednak siłę, pragnęła iść dalej – miała cel.
W budynku znajdowała się złota winda, z której nagle wybiegł wilk. Chciała za nim ruszyć, dogonić zwierzę i przyjrzeć się z bliska jego samotności. A może ten mężczyzna z piętra, którego numeru już nie pamiętała, wcielił się w bestię? Może opuścił złoty azyl, by uciec do dzikich lasów i na zielone pola? Stało się to tak nagle, że poczuła lęk przed naturą – piękną, lecz niepozbawioną zła. Ostatecznie rozważania te zdały się na nic; zabłądziła w labiryncie korytarzy i schodów.
Dusiła ją atmosfera tego miejsca. Niektóre pokoje były ciasne jak małe klatki. Wchodziła do nich z trudem; stawiały opór. Nie udawało się jej otworzyć i zamknąć drzwi między wdechem a wydechem. Na tym poziomie doznawała nawet paliptacji. Pragnęła tutaj się wyspowiadać, bez pośredników. Skoro w tym budynku nikt nie chciał rozmawiać, samotne wyznanie win miało sens. Może to pozwoliłoby uspokoić się.
Czasem zdawało jej się, że ściany wokół szepczą, ale nie potrafiła wyłowić z tego szumu ani jednego słowa.
Szukała tamtego mężczyzny na schodach, piętrach i w pokojach. Nie spotkali się.
Rzucając mu confetti, prawdopodobnie narzucała się. Nie był dobrym odbiorcą, ona zaś czuła się przy nim jak natrętna mucha. A tak bardzo pragnęła być rzeźbiarką, niemal jak Camille Claudel. Autorką korytarzy i pokoi w tym przeklętym miejscu. Marzyła o dłoni w dłoni, rzeźbie w kształcie splecionych rąk. Nie udało się.
Dziś, w murze budynku, tuż poniżej pierwszego piętra, dostrzega wnękę z wyrzeźbioną czaszką. Przypomina sobie: to jej własna głowa uderzała tu przed laty.
Może to i dobrze. W wyobraźni wciąż czuje tamtego mężczyznę – znajduje go zimnym i twardym. Tak musiało być. Tak musiało się stać, by to, co jest teraz, mogło nadejść.
Ilość odsłon: 187





Komentarze
Leszek.J
kwiecień 24, 2026 18:55
Wygląda to jak sen, też mam podobne sny.
Pozdrawiam
Sąsiadka Mościckiego
kwiecień 21, 2026 09:01
Basiu dziękuje. Przepraszam, ze dopiero teraz sie odzywam.
Pozdrawiam serdecznie.
Sąsiadka
Basia
kwiecień 12, 2026 09:11
Coś między jawą a snem, przypomina trochę umysłowe delirium. Ciężki klimat, ale dobrze oddany stan zabłądzenia. Nie lubię takich, ale cóż poradzić. Dobrze, że potrafisz pisać o takich rzeczach. W sumie horrorowo. Już gdzieś widziałam taki film.. nie obejrzałam do końca bo naprawdę nie lubię horrorów. Ale są tacy którzy lubią. Ściskam i dużo zdrowia życzę :*
Sąsiadka Mościckiego
kwiecień 12, 2026 06:52
Tekst poprawiony.