Katarzyna Urbanik
Naznaczony
Nasłuchałem się legend
snułem we śnie marzenia o życiu na jawie
przykuty do siebie dwa cztery na dobę
w obłędzie umysłu jak kto woli chorobie
nazwij mnie jak chcesz stałem się cieniem
gdy pluli udawałem że nie moknę
zemsta zepsuła mi krew
zapadnięty za życia w trumnie pogrzebanych nadziei
niewypowiedziane kochaj jak strup rozdrapana rana
studnia bez dna próbujesz ją wypełnić ale nie ma jak
Ilość odsłon: 191





Komentarze
Katarzyna Urbanik
marzec 14, 2026 18:52
Basia,
dziękuje za pochylenie się nad wierszem,
w zasadzie to masz rację, zgadzam się z sugestiami.
pozdrawiam serdecznie <3
Basia
marzec 12, 2026 11:39
Ojej, grozą zawiało. Możnaby w sumie bardziej urealnić gdyby skrócić ostatni wers. "jak strup" jest niepotrzebne w zasadzie. Nad "ale nie ma jak" też możnaby pomyśleć. Poza tym mroczny wiersz, ciężki klimat.