Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

zbudowałam siebie od nowa
kamień po kamieniu
kamień z blaskiem księżyca
mrugał do mnie jak stary przyjaciel
w nocnych rozmowach
następny jeszcze płonął spojrzeniami
chciały coś powiedzieć
ale zapomniały słów

był też taki, który zbierał liście
z jesiennej alei
i układał je w ciche mozaiki rozmów

nie był to marmur z carrary
raczej żwir z pobocza
otoczaki pamięci
gruz po kilku nieostrożnych "zawsze"

następny kamień w ogóle nie pasował
ale nauczył mnie, że niedopasowanie
też bywa konstrukcją nośną

zaprawą była cisza
bo nie krzyczy
tylko wiąże

czasem coś się obsunęło pod
lawiną twardego słowa
ktoś kiedyś rzucił
z wysokości swojej pewności

podnosiłam
oczyszczałam z cudzej racji
układałam po swojemu

teraz uważam na tych
którzy za blisko podchodzą
żeby nie zburzyli
drobnych cudów trzymających mnie w całości

zbudowałam siebie od nowa
kamień po kamieniu
i jeśli dziś stoję
to nie dlatego, że jestem skałą
tylko dlatego
że nauczyłam się
nie bać własnych pęknięć
Ilość odsłon: 228

Komentarze

luty 28, 2026 12:19

Zakończenie jest świetne. Tekst oddycha spokojnym oddechem, chociaż można by dla porządku podzielić jeszcze na strofy każdy przypadek.

luty 28, 2026 11:52

Ładny wiersz, najbardziej podoba mi się ten moment, że niedopasowanie bywa konstrukcją nośną:)

luty 27, 2026 20:24

xlax - To zależy, jaką ciszę mamy na myśli. Jeśli cisza jest tylko brakiem dźwięku, to nie wiąże niczego. Jest pustką akustyczną. Ale w sensie metaforycznym? Owszem, potrafi wiązać bardzo mocno. Dwoje ludzi milczy i właśnie w tym milczeniu dochodzi do porozumienia. Natomiast w poezji pauza, biała przestrzeń między wersami łączy znaczenia, zmusza czytelnika do dopowiedzenia sensu. No cóż, Skaldowie odsluchani, ale... zdecydowanie wolę inne klimaty. Pozdrawiam:)

https://youtube.com/watch?v=UHi3scILZyU&is=mFgk7vA49C1DvauK

luty 27, 2026 08:36

"chciały coś powiedzieć
ale zapomniały słów" - informacja zupełnie zbędna, bo pusta;
"zaprawą była cisza
bo nie krzyczy
tylko wiąże" - tu się ciężko zgodzić z tezą; poetycko ujmując to cisza krzyczy najgłośniej, no i czy cisza wiąże?
https://www.youtube.com/watch?v=v8s2l0uqEXM

luty 27, 2026 07:04

Już gdzieś pisałam, że bardzo lubię Wasze komentarze , ale napiszę to jeszcze raz, bo warto powtarzać dobre rzeczy.:))

Mister - Ten kamień z nóżkami absolutnie skradł moje serce! Teraz już nie zobaczę go inaczej: maszeruje sobie alejką, zbiera liście, wzdycha filozoficznie i pewnie jeszcze mruczy pod nosem.
Poprawił mi humor koncertowo. Myślę, że skutecznie przegonił zimową nostalgię. Dziękuję za ten obraz, zabiorę go dzisiaǰ na spacer do parku.

Sąsiadka Mościckiego - Bardzo Ci dziękuję.
To jest niezwykłe uczucie, gdy widzę swój wiersz w czyichś rękach, lekko przycięty, a jednocześnie wciąż bijący tym samym rytmem. Twoja wersja ma w sobie klarowność, która rzeczywiście pozwala „nauczyć się na pamięć”. Uśmiechnęłam się przy „osobiście bym przycięła”, bo to jest dokładnie ten rodzaj czytelniczej szczerości, który lubię. Bez podcinania skrzydeł, a raczej z delikatnym ukierunkowaniem lotu.

luty 27, 2026 05:10

Moim zdaniem - jest cos dobrego i coś nie w tym tekście. Kamienne metafory jak najbardziej, ale nie zawsze dobrze wypadają, oczywiście moim zdaniem.

"kamień z blaskiem księżyca
mrugał do mnie jak stary przyjaciel"

- to mi się podoba, potrafię jakoś wyobrazić sobie kamień z blaskiem księżyca (w nocnych rozmowach - mi niepotrzebne, ale jak kto chce)

ale

"następny jeszcze płonął spojrzeniami"


- to jakoś mniej do mnie trafia

natomiast:


"był też taki, który zbierał liście
z jesiennej alei"

- tutaj od razu widzę kamień, który ma nóżki i rączki, chodzi po alejkach i z uśmiechem zbiera liście, przygląda się im i wzdycha... trochę tak kreskówkowo to wychodzi, albo jak z bajki dla dzieci o przygodach sympatycznego kamyka... wiem że to metafora, ale jednak brzmi to tak jakby ten kamień po parku sobie chodził, i taki mam tego obraz.

ale zaraz potem pojawia się fajna fraza, choć to wciąż ten kamień na nóżkach robi:

"i układał je w ciche mozaiki rozmów"

ale zaraz potem dowiaduję się, że ten kamień co chodził po alejkach, zbierał liście i układał je w ciche mozaiki rozmów, to nie dość, że -

"nie był to marmur z carrary"

to jeszcze na dodatek był to -

"raczej żwir z pobocza
otoczaki pamięci"

- więc to one chodziły po parku i zbierały liście...

a potem fajna fraza następuje -

"gruz po kilku nieostrożnych "zawsze""


- więc tak trochę ten fragment wydaje mi się nie do końca poukładany, jakby czegoś tu było za dużo.

luty 26, 2026 22:15

Wiersz mi się podoba.
Osobiście bym przycięła. Ale są cudne miejsca których mogłabym się nauczyć na pamięć.
I tak to widzę:


zbudowałam siebie od nowa
kamień po kamieniu
kamień z blaskiem księżyca
mrugał jak stary przyjaciel
w nocnych rozmowach
następny jeszcze płonął spojrzeniami
chciały coś powiedzieć
ale zapomniały słów

następny kamień w ogóle nie pasował
ale nauczył mnie że niedopasowanie
też bywa konstrukcją nośną
cisza która nie krzyczy
tylko wiąże
mogła być zaprawą

zbudowałam siebie od nowa
kamień po kamieniu
i jeśli dziś stoję
to nie dlatego że jestem skałą
tylko dlatego
że nauczyłam się
nie bać własnych pęknięć