Mister D.
SZOFER AUTONOMICZNY (ryby)
Za oknem stos zielonych ryb rzucony prosto
na tę prosektoryjną, surową biel zimy,
ich niema, rybia skarga, pytanie do kogo
pozostaje otwarte, jak wnętrze tej ryby
której odcięto głowę. Jej przekrój poprzeczny,
niczym bladoróżowe, wzniesione do krzyku,
pozbawione krwi usta, wymierzone w błękit,
niczym ścięty pień głuchy, gdy rybi krzyk wykluł
tylko prosektoryjną, świdrującą uszy
niemego świadka ciszę, dzwoniącą jak szpadel
o głuchą kość zmarzniętej ziemi - mdły i duszny
fetor bije z zieleni, kładzionej dosadnie,
zdecydowanej nożem do krojenia tuszy,
którym ktoś ryby, jedna po drugiej patroszył,
za każdym razem mówiąc sprawdzam, i wyrzucił
bo niczego nie znalazł w ich stosie zielonym.
Ilość odsłon: 220





Komentarze
tetu
luty 21, 2026 12:26
Dzięki Paweł za wyjaśnienie. Myślałam, że to Twój obraz, co nie zmienia faktu, że wszystko tutaj pasuje. Chętnie przejrzę pracę Artysty.
Mister D.
luty 21, 2026 01:19
Dziękuję Tetu. Już co nieco wyjaśniam, bo tutaj potrzeba. To wiersz skrojony pod obraz, nie mój, to obraz Andrzeja Wróblewskiego, przedwcześnie zmarłego polskiego malarza. Uważam, że jest autorem najbardziej przejmujących polskich obrazów, jest malarzem nie tylko w skali krajowej, ale i światowej. W swoich obrazach wyrażał traumę po II Wojnie Światowej. Jest autorem tak przejmujących dzieł jak "Matka z zabitym dzieckiem", "Dziecko z zabitą matką", "Ryby bez głów", "Cienie Hiroszimy" , cykli "Rozstrzelanie", "Ukrzesłowienie" "Kolejki" i wielu innych, w tym cyklu z szoferami, pokazującymi świat z perspektywy szofera autobusu, tramwaju itp. W tym jest najlepszy "Szofer błękitny" (czy też niebieski). Powyższy wiersz ma być w zamierzeniu częścią dłuższego poematu, który ma być rodzajem mojego hołdu dla A. Wróblewskiego, czymś w rodzaju podróży z tym "Błękitnym szoferem" poprzez niektóre obrazy Wróblewskiego, ale wplatam też aluzje do moich obrazów, choć już mniej szczegółowo, taki poemat-podróż z "Błękitnym szoferem", bardzo przejmującym, upiornym wręcz obrazem, prowokującym do wielu odczytań, politycznych, metafizycznych, egzystencjalnych, apokaliptycznych itd. Tytuł "Szofer autonomiczny" wziął się stąd, że dzisiaj wprowadzane są autonomiczne autobusy, w Polsce jeździ już pierwszy i rozwozi ludzi po cmentarzu we Wrocławiu, to mi się wydało symboliczne, miałem nawet pomysł aby zrobić pastisz obrazu Wróblewskiego i namalować ten obraz bez postaci szofera, ale na razie piszę ten poemat, zobaczę co mi z tego wyjdzie i jak go poskładam, na razie są skrawki i fragmenty, dłuższe i krótsze. Obrazy Wróblewskiego są też bardzo uniwersalne i egzystencjalne - kolejki, ukrzesłowienia, szoferzy, ludzie tryby systemu, sprowadzeni do swojej funkcji itd. Taki mam pomysł, co z tego wyjdzie, czy to skończę, to się okaże. Upiorny ten szofer Wróblewskiego, trochę jak robot, taki trybik wymienny, więc można go też wymienić na system autonomiczny, tak troche w kontekście AI.
tetu
luty 21, 2026 00:54
Wiersz daje do myślenia, począwszy od tytułu, a skończywszy na obrazie. Ten wiersz nie tylko się czyta, jego się ogląda. Dużo obrazów. Już samo zestawienie kolorów mocno zastanawia. Zieleń nie ma tutaj nic wspólnego z życiem, tak samo jak ryba, która jest symbolem owego. To coś zupełnie innego, odwrotnego. To chłód i smród. W parze z tą zgniłą zielenią, prosektoryjna biel zimy. Kontrast nie tylko wizualny, ale też mocno podskórny. Można się poczuć nieswojo. Wiersz idealnie skrojony pod obraz, albo odwrotnie. Mocny, mdły, gęsty... brutalna sekcja zwłok na rzeczywistości. Zastanawia mnie kim jest tytułowy szofer? Trochę pomysłów się pojawia, dlatego tytuł uważam za pojemny i ciekawy.
" ich niema, rybia skarga" - to jest w punkt; ból, cisza.
Cały wiersz, to mocne studium pustki. Nie przegadałeś. Pzdr.
Mister D.
luty 20, 2026 20:48
https://dwutygodnik-storage.s3.eu-central-1.amazonaws.com/prod/public/media/article/image_center/4193.jpg