Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Nie pytałem, czy oprócz siedliska ojciec przekazał mu rodową łyżkę do felg.

Lubiłem dachowaną przyczepność taryfiaarza z otuliny Kampinosu.

Żona z salonu, miała dobrą rękę do cieniowania moich włosów i zaplatania cebuli.

 

Kiedyś, gdy zabrakło nam płynu do wycieraczek od wewnątrz

i ruszył z ambitem po dolewkę,

pierwszy raz postawiła mu się sztorcem,

w poprzek ścieżki do furtki.

 

Odrzucił rower i odpowiedział kobiecie grzebiącej z uniesioną motyką

– Jadzia, na chuj mi twoja miłość.

 

To nie była ta śmierć, która ich rozdzieli.

Ilość odsłon: 172

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.