Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Zapukałem do Twoich drzwi,
jak w ścianę światła, co nie zna rysy.
- Kto tam? - zapytał głos z ciszy.
- To ja - odpowiedziałem dumnie.
A Ty rzekłeś łagodnie:
- Tu nie ma miejsca dla nas dwojga. Odejdź.

Wróciłem więc w życie,
w kurz dróg i lat,
niosąc lęk jak noc bez gwiazd,
co stawia lustra bez litości.

Uczyłem się siebie jak miasta:
z ulic, z ran, z pomyłek,
z imion, które przestały być moje,
z pragnień, które chciały być wszystkim naraz.

Aż śmierć zaczęła chodzić obok mnie,
nie jak groźba,
lecz jak prawda, co nie może kłamać.

Gdy odchodzili bliscy,
pękało we mnie ja.
Zostawało tylko to, co proste:
dłoń w dłoni, szept, modlitwa,
cisza, w której ktoś jest.

I kiedy przyszedł mój próg,
Zapukałem jeszcze raz w tę ciszę.
I znów usłyszałem pytanie: Kto tam?
Nie powiedziałem już wtedy: „to ja”.
„To Ty” odrzekłem,
spokojnie, jak oddech oddany w Twoje ręce.

I drzwi się otworzyły,
jakby otwierały się zawsze,
gdy „ja” cichnie,
a zostaje tylko miłość,
która nie umiera.
Ilość odsłon: 262

Komentarze

luty 14, 2026 13:00

Dzisiaj nie istnieje ostre rozróżnienie między poezją a prozą. Puenta jest prosta i wynika z reszty tekstu, ze zrozumienia o czym autor pisze. To jest taki banał, który wielu próbuje osiągnąć, ego to silny przeciwnik. Ale to jak tłumaczyć ludziom doświadczenia mistyczne, bądź psychodeliczne. Przypomina się odcinek Rodziny Soprano, w którym Tony Soprano po raz pierwszy spróbował meskaliny na pustyni, i doznał objawienia, po czym wrócił do swoich kumpli mafiozów i próbował im to opowiedzieć -"Słońce... ono wschodziło...", na co jego konsiliere - "Serio...?". Nie da się tego przekazać, trudne to, ale ta puenta ładnie wynika z reszty tekstu, czyta się to jak uniwersalną legendę, przypowieść.

luty 14, 2026 12:33

Myślę, że jest to ciekawy przykład prozy poetyckiej o ciekawej strukturze bliskiej modlitwie lub medytacji. Wiersz jest niezwykle bogaty w metafory i porównania, które nadają obrazowości :„światło, co nie zna rysy” czy „niosąc lęk jak noc bez gwiazd”, gdzie abstrakcyjne przecież pojęcia (lęk, noc, światło) zostają ujęte w wyraźne obrazy. Natomiast częste powtórzenia, np. „Zapukałem… / Kto tam?”, tworzą rytm. Całość przeczytałam z przyjemnością.

luty 14, 2026 11:36

Dziękuję za miłe słowa i otrzeźwiającą krytykę. Jestem początkującym, więc zaczynam od wersyfikowania;) Może z czasem pojawią się utwory jakoś bardziej wierszowane; a jeśli nie to pozostanę przy tej prozie, bo mnie bawi nawet takie nieudaczne tworzenie

luty 14, 2026 07:15

Po klepaniu po pleckach czas na otrzeźwienie. Jest to zwyczajna proza, tylko wersyfikowana. Dużo oklepanych rekwizytów i zwrotów. Końcówka to niestety banał. Poczekamy na wiersz.

luty 14, 2026 06:48

Jest bardzo dobrze, utwór ma taką swoją łagodną melodię. Podoba mi się.

luty 14, 2026 01:57

Podoba mi się spokojna prostota tego wiersza, ale, jeśli się czepiać formy, to być może warto się zastanowić nad pojawiającymi się rymami? Na początku kilka się wkrada, a skoro to wiersz biały, to być może warto się zastanowić jak je usunąć? "w kurz dróg i lat" - ta fraza wydaje mi się najsłabsza, jakby zbyt często słyszana, poza tym wiadomo, że życie to "kurz dróg i lat". Jeśli miałbym się czegoś czepnąć, to być może tego. Poza tym bardzo fajna jest prostota i surowość tego utworu.

luty 14, 2026 01:43

"Od pewnego czasu podejmuję nieśmiałe próby poetyckie i ciekaw jestem jak rokuję na przyszłość; liczę, że uzyskana tutaj krytyka moich utworów naprowadzi mnie na konstruktywne tory rozwoju"

- no Stary, krytykiem zawodowym nie jestem, ale jak na "nieśmiałe próby poetyckie podejmowane od jakiegoś czasu", to to jest bardzo, moim zdaniem, dobry, mądry i przemyślany wiersz. Celne słowa. I bardzo uniwersalny, to wiersz o miłości, i wierzący i niewierzący znajdą w nim coś, bo to istota miłości, najtrudniejsza rzecz - pozwolić się jej zwyciężyć.

luty 14, 2026 01:06

Bardzo piękny wiersz.