Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki


I.
i proszę podać dalej.
nie prostak, a prosty w obsłudze.
oto metka od matki:
prać w niskiej temperaturze.
pomogę bez namawiania,
z dodatkiem płynu zmiękczającego.
nie prostak, a najzwyklejszy z niezwykłych,
których się mija bez histerii, po lekcjach historii,
które zostają gdzieś w tkaninie dnia.
są też ślady psich łap. prowadząc donikąd
rysują ładny wzór na koszulce.
lekcja przyswojona bez buntu.
taki spacer znaną drogą,
między sprawami codziennymi
a drukami z adnotacją: procedować bez zwłoki.

II.
obok tabliczka: 
uwaga na zbyt wysokie napięcie.
dojrzewa w nas moc przetrwania.
cichy rdzeń przewodu nad głowami gapiów.
świeża kawa poszła w zapomnienie. za to poranna
wiadomość od mnichów z sąsiedztwa budzi niepokój —
czy sen ma jeszcze naturę,
czy jedynie budzi obowiązek powrotu
do oczywistości. 

Ilość odsłon: 290

Komentarze

luty 11, 2026 07:15

O, właśnie! Może niekoniecznie sigma, lecz z całą pewnością nie 67 ani 69. Notabene, bardzo często farang jest nazywany w rejonie nickiem 67,
czyt. jedzący kurz po bójce lub w wyniku strzelaniny.
Moja "enigmatyczność" Jest po prostu unikanie dopowiadania, bo co to za frajda przeżuwać gotową papkę.
Jako czytelnik lubię przykładać swoje doświadczenia do opowiadanych przez autora historii.
Jako autor widzę, że to działa. Może nie budzi gromkich brawo, ale ja z pisania nie wyżyję. Pomidorówka w Tajlandii też nie robi szału, więc jakoś to będzie. Dziękuję wam za ślady obecności.

luty 10, 2026 14:31

Ciekawy wiersz o zwyczajności, która nie jest banalna, lecz nasycona cichym napięciem sensów.

,,,

2-42-4

luty 10, 2026 14:04

jak dla mnie obrazek wspólczesnego (ponoć) meżczyzny made in PL który z ową "metką matki" wchodzi w związek w roli nie-partnera
ogarnąć rzeczywistość to sztuka :))

luty 10, 2026 00:24

Dzień dobry,
Naprawdę fascynujące są losy wiersza oddanego czytelnikom. Odczytelnicze analizy pozbawione nadęcia konkursowych wyjadaczy lub nie daj losie profesorskiego ględzenia zamiast kawy. Od razu lżej na duszy. Chylę czoła.

luty 09, 2026 17:31

Pawle, ja jednak tę "matkę" czytam metaforycznie. Wydaje mi się, że tutaj bardziej chodzi o to co zostało przekazane peelowi w genach, co przez cały okres dzieciństwa ewoluowało. Ciepło domu, czułość, miłość, wszystkie te miękkości, reszta, to otaczający świat. I chyba w tej zwyczajnej niezwykłości kryje się "fenomen" tej postaci. Peel się nie buntuje, ale też nie do końca akceptuje surową rzeczywistość, on po prostu podchodzi do niej łagodnie — zgodnie z metką.

luty 09, 2026 16:53

Można i tak jak Tetu na to spojrzeć. Prosty, nie prostak, prosty w obsłudze - w zasadzie same zalety, da się z takim żyć. Nie wymaga wiele od życia, wystarczą mu utarte ścieżki i spacer z psem. Taki też samotny bez tej matki się wydaje, co będzie jak jej zabraknie? Dla kogo będzie wyjątkowy, komu będzie pociechom i ukochanym synem? Można i tak. Jest enigmatycznie, to jednocześnie zaleta i wada.

luty 09, 2026 16:29

A mnie się wydaje, że tu mowa o "zwykłym", śmiertelniku, wrażliwym człowieku, który bez dwóch zdań zna swoją wartość, ale nie obnosi się z tym, nie krzyczy.

"nie prostak, a najzwyklejszy z niezwykłych..." - świetny oksymoron, który buduje tę postać. Prostota i wyjątkowość; pokora i skromność.

"nie prostak, a prosty w obsłudze.
oto metka od matki... " - rekomendacja, świadectwo ugodowości, bezkonfliktowości?

- nic dodać nic ująć. Świetne, proste frazy, a robią robotę. Kupuję tę metkę.

Oczywiście fragment o praniu w środku zmiękczającym (tutaj się uśmiecham) jest mocno ironiczny. Wydaje mi się że peel puszcza oko nie tylko do samego siebie, ale też do kogoś, kogo to zainteresuje, przemycając w ten sposób pewien rodzaj pieszczotliwosci (jak zwał tak zwał)

Jeśli chodzi o naturę snu, to tutaj jest coś podszyte lękiem, jakby peel nie był pewny czy można jeszcze naturalnie zasnąć. W świecie, gdzie wyścig szczurów jest już normą, a my żyjemy w napięciu i na najwyższych obrotach, zasypiamy po prostu ze zmęczenia. Nie wiem, ale tak rozumiem ten fragment.

Tekst bardzo zaczepny, intrygujący, przy czym czuły (urzekły psie łapy) i mocny - człowiek w mackach bezlitosnego, biurokratycznego systemu. Świetne to "procedowanie bez zwłoki", życie pod wysokim napięciem .
Dużo by tu opowiadać, bo dużo się dzieje. Na pewno jest autentycznie i bez patosu.
Poczytało się z przyjemnoscią.

luty 09, 2026 15:20

Ciekawie, ale enigmatycznie trochę. Kim jest ten prosty, ale nie prostak, z metką od matki, jak z instrukcją obsługi? I że trzeba go prać z dodatkiem płynu zmiękczającego w niezbyt gorącej wodzie? Taki trochę miękki się wydaje, niczym nie wyróżniający się. Ale coś się musi w nim chyba czaić? Te lekcje historii, które przyswoił bez buntu, ot, taki sobie koleżka, przeciętniak? A jednak pojawia się napięcie, jakaś groźba, ktoś po cienkiej linii wysokiego napięcia stąpa? Zaraz spadnie? Zaraz walnie piorun, błyskawica? I na koniec sen, który ma, albo i nie ma już swojej natury. Jaka jest natura snu? To prowadzi do pytania - jaka jest natura rzeczywistości, i czy można odróżnić jedno od drugiego? Czy peel wierzy jedynie w twarde lądowanie, które może w tym pomóc? W Niewiernego Tomasza, który nie uwierzy, dopóki na pośladkach nie zląduje? A twarde stąpanie po ziemi, po oczywistości, uważa za obowiązek? Świat materialny jako oczywistość? Może tak być. Może też być, że jest właśnie tym snem, z którego należy się obudzić... Jak Budda, jak Jezus, jak inni...? Tak sobie podążam za wierszem i skojarzeniami, które próbuję poskładać w konkluzję. Jest ciekawie, ale trochę enigmatycznie.