Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

  

Czasami odwiedzam starych znajomych

pijemy słabsze piwa, niesłodzoną herbatę i opowiadamy

to co wiemy najlepiej o sobie samych. Siadamy

w tym czy tamtym ogrodzie, przed domem, albo

w domu, którego pilnują kulawe psy

na nocną zmianę z papilotami pożerającymi

ich żony od samej głowy.

Gwiazdy te same świecą dla nas do późnej nocy.

Stopy były tam i ówdzie, gdzieś pod

palmami, w jaskini, na szczytach ogólnodostępnych gór.

Przewracają się kartki w kalendarzach.

Staramy się nie przypominać co tam komu kto,

wybił ząb, dziewczynę, albo odbił żonę

która wróciła potem z głową

na której rośnie jeszcze więcej papilotów

nie dał ściągać na kartkówce z pasożytów.

Tak siedzimy patrząc w podłogę

gdzie teraz, gdzie następne spotkanie

gdzie zagra złota trąba na apel.






 

Ilość odsłon: 286

Komentarze

styczeń 26, 2026 18:03

coś w tym jest Milo

styczeń 26, 2026 12:34

Chyba każdy przez to przechodził, a jeśli twierdzi, że nie, to mam nieodparte wrażenie mijania się z prawdą.
Ciągi dalsze, to część naszego bytu. Fajna lub godna jedynie odbyte.

styczeń 25, 2026 21:50

dziękuję Pola za odwiedziny, cieszę się że tekst się podoba, każde takie spotkanie przybliża nas do wiecznosci

styczeń 25, 2026 20:26

Podoba mi się, bo wiersz przypomina moje spotkanie w dawnej szkole po latach. Taki trochę miks nostalgii i zwyczajnego życia: piwo, herbata, psy, papiloty… niby dziwne, a jednak każdy z nas ma w pamięci swoje „takie” momenty. Człowiek siedzi, gada, wspomina, patrzy w gwiazdy i nagle uświadamia sobie, że czas leci, a te stare miejsca i twarze wciąż są gdzieś z nami - znajome, prawdziwe.

styczeń 25, 2026 18:17

dzięki Wokka za spojrzenie

styczeń 23, 2026 07:59

dzięki Wokka za spojrzenie

styczeń 22, 2026 21:56

Obraz ciekawie namalowany, najlepszy wers ostatni))