Lena Pelowska
Marcjanna wymyka się armii (biurko Krytyki Poetyckiej)
raz dwa trzy cztery maszerują oddychają równo w rządkach
na ich epoletach ptasie ordery i zacieki słonego potu
jest czas na sen w dawkach minimalnych są ćwiczenia
poranne ponocne i powieczorne są bezczasy na refleksję
po piachu betonie po trawie po zamarzniętej ziemi
biegają serca twarde utwardzone do śmierci na kość
powstań padnij gotuj strzelaj zdaj wieczorny raport
nieważne jakie masz zdanie o oficerach i komendancie
gruntowne przeszkolenie i codzienna musztra
puszki z jedzeniem i pobudka przed świtem
służba nocna i patrol we dnie nieparzyste ze szczęściem
kolega powiesił na pasku miał wytatuowane się
Marcjanna odmawia służbie służbom
trafia pod opiekę nauki - matki przełożonej
jak gruszki na wierzbie obiecują jej tytuły
inżynier brzmi skromnie choć przyszłościowo
zszczepia więc atomy rośnie i pięknieje





Komentarze
Lena Pelowska
luty 11, 2026 11:11
Rozumiem, serdecznie dziękuję.
Teraz muszę przemyśleć te teksty. :)
Mam tego więcej.
Paweł Podlipniak - ...
luty 11, 2026 11:06
tam jest takie złącze
banał + natłok słów
ten fragment w sumie ci nic nie wnosi
Lena Pelowska
luty 11, 2026 11:02
Dziękuję Pawle, o co chodzi z tą iskrą? Czy chodzi o potoczystość, spójność tekstu, czy o inną treść, bardziej zaskakującą, czy też o nadmiar słów?
U innych to widzę, u siebie słabiej, dlatego dopytuję.
Paweł Podlipniak - ...
luty 11, 2026 09:53
ten fragment jest zasadniczo zbędny
"powstań padnij gotuj strzelaj zdaj wieczorny raport
nieważne jakie masz zdanie o oficerach i komendancie
gruntowne przeszkolenie i codzienna musztra
puszki z jedzeniem i pobudka przed świtem"
trochę przegadane, brakuje tu jakiejś mariannowej iskry
miałaś już lepsze marianny
wymagania wobec ciebie też już są wyższe