Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

spokojne miasteczko było do czasu

do czasu kiedy dwudziestoletnia dziewczyna

zaginęła w miejscu które było dość często uczęszczanym

był to park osiedlowy przez który płynęła bystra woda o nazwie solanka

rzeczka była wąska jednak na swoich falach nosiła pokaźnie odczuwalną głębie

u tych którzy nie potrafili dobrze pływać mogła wywoływać niezłą schizofrenię



dziewczyna przedstawiała sobą nietuzinkową osobowość oraz inteligencję

miała też niezwykłą urodę do tego studiowała i była modelką

po zaginięciu szukano ją jeszcze przez parę miesięcy aż sprawa całkiem ucichła niekiedy w barze przy kielichu ktoś wspomniał zaginioną dziewczynę

aczkolwiek było to już sporadyczne



społeczeństwo wytłumiło swój żal jednak park zdziczał na oczach

osiedla o nazwie czerwona jarzębina



minęło dwadzieścia lat kiedy to grupa studentów chcąc uczcić

ukończenie pierwszego roku swoich filozoficznych wyczynów

szukała miejsca na rozładowanie napięcia

bibka miał być wypasiona

wtłoczyli w nią dość pokaźną kwotę pieniędzy

w porozumieniu z sobą zaplanowali że impra odbędzie się na świeżym powietrzu

pogoda dopisywała więc zdziczały park nadawał się

jak najbardziej na taką okazję

dziesięć osób pięć par zaczęło ostre przygotowania do sobotniej balangi

alkohol dopalacze narkotyki i rzeka browaru i rzeczka solanka która w swojej zawiesinie potrafi rozpuścić nie tylko kamień



panowie zajęli się rozstawianiem stołów i namiotów

panie zaczęły pichcić jakieś zioła a przy tym smuciły coś pod nosem

atmosfera nabierała wieczornego przedsmaku

z tuby leciała Sadie Winters z utworem Walking Away nowa muza

stworzona w całości przez AI

czas upływał błogo i naturalnie ci młodzi ludzie nic nie wiedzieli

że dwadzieścia lat temu jakaś tam modelka i studentka

zaginęła w tych pogmatwanych zaroślach

oni przebywali już w innym czasie to nie ich sprawa nie ich życie



namioty ognisko i siedziska były na otwartej polanie

jednak dookoła na trzeźwo można było się nieźle przerazić

równo z ścianą drzew wystawał bunkier jeszcze z czasów drugiej wojny światowej

balanga ruszyła pełną parą narkotyki wóda browar blask ogniska i przewidzenia



jedna z uczestniczek tajemniczego wieczoru na imię miała Anka

mówili na nią skrzypaczka miało to być mniej dokuczliwe niż druciarka

jednak prawda zazwyczaj leży po innej stronie i jest bardzo zawiła

kiedy było około północy Anka zaczęła kłócić się z Jaroszem

w końcu doszło do napięć i w godzinie grozy dość głośno powiedziała Jaroszowi odpierdol się

odeszła usiadła nieco dalej od ogniska chcąc po prostu się wyciszyć

noc była ciepła a alkohol dopełnił swego i myślała

że widzi gwiazdki w oczach

aczkolwiek faktycznie niebo było czyste a noc całkiem przejrzysta

Anka zaczęła widzieć czubek głowy jakiejś postaci wyłaniającej się z zarośli

tak jakby wspinała się po stropie bunkru na jego wierzchołek

postać nie przedstawiała kogoś starszego ani przerażającego wręcz odwrotnie

wyglądała na nieśmiałą i jakby się czegoś bała

mgiełka rozwiewała jej długie włosy

a w oczach tak jak u Anki jakby dwie brylantowe gwiazdy świeciły

Anka pomału podeszła do swojej najlepszej koleżanki Lukrecji

kiedy już była na tyle blisko

powiedziała jej do ucha widzisz to co ja

spójrz na bunkier to jakiś cud

piękność jakaś onieśmielona uczennica

jest prawdziwa czy to tylko wytwór mojej wyobraźni

Lukrecja spojrzała na bunkier i powiedziała co ty Anka pierdolisz

kurwa ja tam nic nie widzę naćpałaś się już jak zwykle jako pierwsza

i masz zwidy chyba tylko ty coś tam widzisz inni tańczą albo się bzykają

idź do namiotu Jarosza zrób mu lodzika i się pogódźcie

sama zrób mu laskę pierdolę idę spać ale kurwa sama



Anka nie doszła do namiotu kierowała się w stronę bunkra

kiedy była już przy drzwiach obróciła się unosząc ręce na wysokość oczu 

wyglądała w tej całej sytuacji jakby była świeżo zdjęta z krzyża

nagle zaczęła krzyczeć

wy którzy znacie mnie i nie znacie którzy mnie szukaliście

bezskutecznie mówię do was słyszycie mnie bando pojebów

odnalazłam wrota sama odnalazłam siebie bez waszej pieprzonej pomocy

imprezowicze zaczęli ją teraz dostrzegać zaczęli wiwatować Anka Anka

rozbierz się zrób striptiz



drzwi do bunkru zaczęły z lekka skrzypieć tylko Anka to słyszała

chciała uciekać lecz nogi zaczęły stopniowo zapadać się pod ziemię

jej biodra oplotły duże czarne dłonie złamały ją w pół i wciągnęły

w bezkres nieznany nikomu

Lukrecja powiedziała kurwa nie wierzę ale zajebista iluminacja

nie wiedziałam że zamówiliśmy magików od iluzji optycznej





na drugi dzień nad ranem kiedy całe towarzystwo już doszło do siebie

patrząc na otoczenie oraz głęboko innym w oczy

nie mogli się rozpoznać wyglądali jakby w jedną noc minęło im

kolejne dwadzieścia lat tylko świadomości tego co robili

jakby została wymazana z pamięci







Ilość odsłon: 304

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.