H Mistewicz
Różowa spinka
Dzień za dniem
nie do odróżnienia.
Pobudka
z budzikiem.
Ruchy przy zlewie.
Wygładzenie koszuli.
Sprawdzenie kieszeni.
Ta sama droga.
To samo drzewo.
Któregoś dnia
budzik milczy.
Pasta się kończy.
Z kranu kapie.
Wygładzenie
nic nie zmienia.
W kieszeni -
różowa spinka.
Dłoń uwiera.
Droga skręca
wprost do lasu.
Dziewczyna za tym drzewem
woła.
Jej włosy
wymknęły się porządkowi.
Ilość odsłon: 241





Komentarze
W.K.
styczeń 10, 2026 21:31
Niebanalna interpretacja codzienności
Mithril
styczeń 10, 2026 10:06
...forma wyliczankowo-czkawkowa niczemu nie służy. Ostatnia strofa może zainteresować, acz to zbyt mało, aby zainteresować w ogóle.