Mister D.
OSTATNI SPACER
Pamiętasz nasze plany na ostatni spacer,
że psy nasze weźmiemy by nie były same,
razem z nami zginęły, kiedy car ze wschodu
pierwsze słońce rozpali tuż nad naszą głową?
Nasza ludzko-zwierzęca rodzina, a zima
kończyła się i wiosna wolno nadchodziła,
woń od rzeki czuć było, pierwszą i wiosenną,
nasze psy nieświadome, radosne, Ty ze mną,
wokoło nas rozległa, bezkresna równina,
my tacy w niej maleńcy, że ledwo nas widać,
w żywiole drzew kwitnących, w bałwanach obłoków,
kiedy słońce rozbłyśnie, nie zdążymy poczuć.
Najlepszy dzień by umrzeć, na drugą przejść stronę,
gdzie dąb wiecznie zielony - Drzewo Puchatkowe,
jak mu imię daliśmy. Tym jest raj, gdy wieczność
trwa Twoje w słońcu jedno mrugnięcie powieką.
Dziś nie ma naszej ludzko-zwierzęcej rodziny
i każde z nas pod dachem dziś zasypia innym.
Pamiętasz nasze plany na ostatni spacer,
że psy nasze weźmiemy by nie były same,
kiedy rozbłyśnie słońce.
Ilość odsłon: 249





Komentarze
Nie znaleziono żadnych komentarzy.