Dawid Motyka
zmierzch na dłoniach
jak kwiat Orchidei który nie więdnie bo czuje cud boskości
tak ptak Słowiański leci obłędnie w swej doskonałości
jak liść brzozy co spocznie na swym nocnym wersalu
tak drzewo radości popłynie do wiosennego balu
gdy tęcza zahaczy o pojezierza na Mazurach
zabłyśnie swym promieniem o zboża w nizinnych Wzgórzach
jak wiatr co pędzi z wielką ochotą porywczości
tak świat zabarwia się z poranną kawą swej skłonności
gdzie schody idą do swoich pól na piedestale
tych malowniczych wiślanych gór co płoną stale
tak łuna co w gwiazdy wleci już jest na swym niebie
obłoki nam światłem świecą dotykają jedynie siebie
....[ciepłem stroń matczyna zaraza
owianych tajemnicą to wieczna zmaza
bo drętwy zgiełk otacza się w niechcianych chmurach
a stronniczy śpiew zatacza w murach
wielkie to pastwiska w urodzajnym lecie
gdy wiara i miłość się dobrze wiedzie
wielkie to śpiewy akwarelowe
gdy pańskim słowem wystaje w mowę]
jak słońce co gorzką łzą zapłacze
ten świat plącze się niebiańskim chlebem ja go haczę
jak złota rybka co słono słodko lubi zatańczyć
a mama swe dziecię chce aby sobie niańczyć
jak parasolem otwieram swe ludzkie wrota
do drzwi które wypowiem brzmi sobie ta słota
jak dach nad drzewem koroną się to czai
kocham te łąki co wolno o sarnę odwiedza swój gaj
tak ptak Słowiański leci obłędnie w swej doskonałości
jak liść brzozy co spocznie na swym nocnym wersalu
tak drzewo radości popłynie do wiosennego balu
gdy tęcza zahaczy o pojezierza na Mazurach
zabłyśnie swym promieniem o zboża w nizinnych Wzgórzach
jak wiatr co pędzi z wielką ochotą porywczości
tak świat zabarwia się z poranną kawą swej skłonności
gdzie schody idą do swoich pól na piedestale
tych malowniczych wiślanych gór co płoną stale
tak łuna co w gwiazdy wleci już jest na swym niebie
obłoki nam światłem świecą dotykają jedynie siebie
....[ciepłem stroń matczyna zaraza
owianych tajemnicą to wieczna zmaza
bo drętwy zgiełk otacza się w niechcianych chmurach
a stronniczy śpiew zatacza w murach
wielkie to pastwiska w urodzajnym lecie
gdy wiara i miłość się dobrze wiedzie
wielkie to śpiewy akwarelowe
gdy pańskim słowem wystaje w mowę]
jak słońce co gorzką łzą zapłacze
ten świat plącze się niebiańskim chlebem ja go haczę
jak złota rybka co słono słodko lubi zatańczyć
a mama swe dziecię chce aby sobie niańczyć
jak parasolem otwieram swe ludzkie wrota
do drzwi które wypowiem brzmi sobie ta słota
jak dach nad drzewem koroną się to czai
kocham te łąki co wolno o sarnę odwiedza swój gaj
Ilość odsłon: 209





Komentarze
Mister D.
luty 03, 2026 00:28
Moim zdaniem - masz jakąś wrażliwość na słowo, i jakieś ucho, ale gdybyś to jakoś obrobił, ten strumień świadomości, którym chcesz przekazać to rozpłynięcie się w mistycznym doznaniu, to myślę, że czytelnik by więcej radości z tego miał.
Mister D.
luty 03, 2026 00:21
tak łuna co w gwiazdy wleci już jest na swym niebie
obłoki nam światłem świecą dotykają jedynie siebie
- to jakoś fajnie brzmi... choć ciężko sens wyłapać, ale ten wers o obłokach co dotykają jedynie siebie, jest fajny.
....[ciepłem stroń matczyna zaraza
owianych tajemnicą to wieczna zmaza
bo drętwy zgiełk otacza się w niechcianych chmurach
a stronniczy śpiew zatacza w murach
- to też ma fajne brzmienie, jeśli się jedynie na brzmieniu skupić.
wielkie to pastwiska w urodzajnym lecie
gdy wiara i miłość się dobrze wiedzie
wielkie to śpiewy akwarelowe
gdy pańskim słowem wystaje w mowę]
- też jakoś dźwięcznie brzmi, a "wielkie to śpiewy akwarelowe" - samo w sobie jest bardzo fajne i obrazowo-dźwiękowe.
do drzwi które wypowiem brzmi sobie ta słota
- nie wiem zbytnio jaki to ma sens, ale "drzwi które wypowiem" brzmią intrygująco.
kocham te łąki co wolno o sarnę odwiedza swój gaj
- a tutaj poległem, powiedz, pomóż, bo ani to gramatycznie, ani z sensem, ani nie brzmi... bezradny jestem...
Mister D.
luty 03, 2026 00:11
Próbuję coś z tego wyłowić, miejscami jest fajny rytm, rymowanie jak z wierszy Baki... ma to swój urok, ale... dużo słów, gdzie sens się gubi, ciężko coś wyłuskać, jest kilka momentów, które są fajne, choć nie bardzo wiem co znaczą, ale ciekawie brzmią. Piszesz jakimś strumieniem świadomości? Warto by go jednak na spokojnie ogarnąć, choć trochę.