Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

na początku był zachód słońca.

powinno wystarczyć, gdyby świat

umiał kończyć zdania. potem

podróże, ekscytujący chaos,

niewiele formalności i zgoda

na wyrażenie siebie.


w wersji roboczej nauczyłem się

kłaniać, dziękować, za tlen i chmury

nad głową, drobne dary od losu.

teraz patrzę i biorę wszystko.

nie handluję jutrzejszym cudem.

ten bez zaliczki ani rusz.


są walizki, będą poranki w domku

na soczystej krawędzi realnego raju

/starannie odmalowanego

na potrzeby gości/.

anioły,

jeśli musicie —to tylko na chwilę,

potem: precz mi z oczu.

Ilość odsłon: 246

Komentarze

grudzień 27, 2025 19:28

Jutro o tej porze będę gotowy do drogi. W ten sposób wystartuję do ostatniej wielkiej zmiany w swoim życiu.
I tak się właśnie czuję. Nie pomiędzy, lecz dokładnie tak. Dziękuję za wizytę na Wyspie. I zapraszam wkrótce do resortu.

grudzień 27, 2025 14:48

Świetny, fajnie skomponowany liryk. Bezpretensjonalny. Z pewną dozą pokory w tle i pazurkiem w puencie. Bardzo dobrze, co ci będą anioły deptać po głowie. Z przyjemnością poczytałam.