H Mistewicz
Krąg
Wiatr naciąga skórę twarzy.
Piach tnie oczy.
Rzeka wyrasta nagle -
zielonawa, brudna.
Nie wiem,
czy zabije mnie ona,
czy jej brak.
Ciemność przechodzi w jasność.
Kolory zalewają świat.
Idę ku czerwieni,
która żółknie.
Głosy rosną za plecami.
Niebo zamyka się w krąg -
z ludzkich rąk.
Sięgają po mnie.
Brudne dłonie.
Wzrok wbity.
Niebo oddycha wolnością.
Dół oddycha mną.
Ilość odsłon: 190





Komentarze
Leszek.J
sierpień 01, 2026 18:38
Początkowo czytam jak wędrówkę po pustyni, później się gubię
Basia
lipiec 30, 2026 11:05
Nie jest najgorzej, zlikwidowała bym przecinki i myślniki. Niepokojący tekst, brzmi trochę jak relacja z ataku zombie ;)
harald.poems
lipiec 30, 2026 09:20
Tekst zyskuje najwięcej tam, gdzie operuje chłodnym detalem, traci zaś w momentach dosłownych deklaracji.
x l a x
lipiec 30, 2026 09:13
Za poprzednikiem.
Mithril
lipiec 27, 2026 11:17
...hasłowy nadczynnościowiec.