Miroslaw Milo Nowicki
spacerek zanim
Życie
będzie się lepić do rąk nawet po śmierci,
zostawi ślady, plamy nie do zmycia.
Mówię ci, przeszłość przestanie się kołysać, uśmiechać i błyszczeć.
Neony z lat osiemdziesiątych nad barem karaoke.
Tam zawsze znajdzie się ktoś, kto zafałszuje dosadniej.
Rozkręcona do granic poprawność,
uparcie pcha nas dalej, a śpiewak w tym korowodzie nigdy nie idzie sam.
Sunie w stronę nagród, ledwo uchylonych drzwi do zakazanej sypialni.
Granice przesuwają się bez udziału świadków.
Spływamy w dolinę, ścieżki potu na twarzach, choć nikt tego nie przewidział.
Zły zjazd z ronda i dom zostaje w tyle. Nikt za mną nie dojdzie.
Podobno wszystko nam darowano.Wyzuci z godności,
witamy gości czymkolwiek, co przyklei się do dłoni.
Spowiedź wyparza sumienie.
Odkładamy je do szuflady jak połamane wieczne pióra.Padamy raz po raz, wcale nie po raz ostatni.
Świat się przewrócił, wywrócił na lewą stronę.
Nawet dobrze nie ruszył, a już śmieje się nam w twarz otwarcie.
Rozbawienie w oparach opium dla każdego, kto potrafi to wciągnąć w płuca.
Byle nie oszaleć.
Ilość odsłon: 253





Komentarze
Miroslaw Milo Nowicki
grudzień 07, 2025 02:52
Dziękuję za czytanie moich opowieści.
Rafał Hille
grudzień 06, 2025 15:09
To wiersz o nieusuwalnym ciężarze życia, tak go widzę, chaosie współczesności i próbie zachowania zdrowia psychicznego w świecie pełnym fałszu i przewrotności.Używasz mocnych, cielesnych metafor i kontrastów, żeby pokazać, że życie nie jest gładką opowieścią, lecz raczej ciągłym zmaganiem z absurdem. obrazy, które balansują między codziennością a metafizyką. Mroczny, ciężki, pełen ironii – wiersz nie daje ukojenia, raczej pokazuje świat jako miejsce pełne fałszu, utraty i groteski.
Surrealistyczny – zestawienie neonów karaoke z obrazami granic, spowiedzi czy opium tworzy kolaż, który przypomina sen albo wizję. Nieźle!