Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Zośka była za mim. Jak coś przeoczonego, za nim.
Na plecach jej dłonie. Uchylonej w tańcu.
Przestali grać, poczuł uderzenie w żebra.

Zazdrośnik dostał z głowy, przyboczni zwątpili.
Poprawił: któryś jeszcze chętny, to jest mój brat skurwysyny.
Pamiętajcie, ja się z jednym nie biję.


Otworzył się nad nim przed kwasotą win patykiem w klepsydrach pisanych.
Kiedyś sam uderzył, przemieniając zniewagę w krew i płacz.
Mówili, że ma to samo pociągnięcie z garści.
Nie odpalał tego dynamitu, kiedy mógł być człowiekiem.

















Ilość odsłon: 243

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.