Grain.
"Ulica Sezamkowa"
Kobiety nie stawiają tarota pod latarnią i przy świecach.
W wyświechtanej grze o zawartość talii dorzucanej do puli,
przepłukują gardła cydrem z drzewa poznania dobra i zła.
Wiem, nie ma takiego sedna sprawy,
o które idzie rozbić łeb jak przy nitowaniu połówek jabłka.
Według teologii Darwina i socjalizmu obiecanek
wygrywa mnożenie, chińska, niepodrabiana tabliczka.
Naganianie na michę z gniazd po jaskółkach
uwolnionych przez rynek.
Dla motyli w co najmniej pięciu tektonicznych smakach
nie istnieją większe przeszkody poza kałużami łez.
Reszta jest trójpolówką obiecaną, być może i z baldachimem.
Ilość odsłon: 240





Komentarze
Nie znaleziono żadnych komentarzy.