Janvierdunord
Znak diakrytyczny
Wystarczyło trzy minuty reklamy Netflixa
abym, dowiedziałem się przypadkiem
o jej śmierci
zaciskam powieki, mam sto osiemdziesiąt dwa centymetry wzrostu
i 75 kg bez ubrania
całe krótkie stulecie wali się w gruzy, alejka,
kamienie żwir piach, fruwające śmieci
wróble i strach kłębią się wokół okruchów chleba
nie pokonując sił ciężkości
ja-światło-cień- między wysokimi limbami
jakby współczesność w nich zamieszkała
jakby w prostocie
i pięknie tkwił strach
jakby nasze życie wyglądało jak ze snu
i biegnę zanim nie zniknie bezpowrotnie,
jak chłód nocy
jak drżenie palców,
jak odruch bezsilności,
jak tykanie wskazówek
jak uderzenie kropli
która się rozciąga na powierzchni
- przez chwilę istniały dźwięki
których nie można usłyszeć
*******************************************************
Wyobrażam sobie Ciebie, kołysząca się na krawędzi dachu
-kropli zdmuchiwanej przez wiatr
próbowałem się skupić, ale w głowie panuje
chaos , pustka, przypadki bez bez oko licznika
włosy jak w młodości
zamarzają na śmierć
w krzyku palce wbijam
tak mocno w skórę
że z czubków odpłynęła krew
wyrzucam z siebie w stronę klifu
jak człowiek o ograniczonych możliwościach
,który traci tożsamość ,
siłę przeznaczenia, ciepły wiatr
-księżyc garbaty przybywający z wielodzietnej rodziny
polaryzacja,
światło układa obrazy i słowa
zmienia skórę, na jaskrawo cytrynowo
tworzą jedność z tatuaży
bryły ziemi przyciągają,
mienią się, rozświetlają kałuże,
odrywają się
cienie od drzew
drzewa od cieni
cienie i drzewa nie istnieją bez siebie
******************************************************
(i biegnę między wysokimi drzewami
na niebie białe smugi )
po północy
dwadzieścia dwie minuty
i czterdzieści osiem
sekund
od jej śmierci
mam sto siedemdziesiąt dziewięć centymetrów wzrostu
i 70 kg bez ubrania
ona umarła już sześć razy
między cieniami drzew jabłoni
topi się
i przenika
głębsza ciemność
na dłoniach się srebrzy
odbija
nieprawdziwe gwiaździste niebo
ptaki
usypiały po cichu
dzikie źdźbła traw pokrył szron
odchodziła
jak blask nocy
jakbym opustoszył siebie...
Ilość odsłon: 444





Komentarze
Janvierdunord
grudzień 07, 2025 20:54
Dziękuje za słowo, wgląd w tekst , życzę dużo zdrowia
Miroslaw Milo Nowicki
grudzień 05, 2025 20:21
Takie wersy są potrzebne. Bez mrugnięcia okiem potwierdzam: Tak, bywają dni, chwile, że działają na mnie jako czytelnika. I dobrze.