Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki






ogród

wiatr muska powieki

woła obraz …

 

szeroka ulica miasteczka jak odlew w słonecznym spiżu

dni suną wolno niczym złote skarabeusze 

a czasem tylko robaki

do zalania przez lokalnych pijaczków


„ stan wody Wisły”  obejmowali miejscowi zanim 

w śmiertelnym tańcu rzeka rzucała ich na dno 

później

katapultowanych do nieba szybciej niż ciągnące 

polami  pielgrzymki - opłakiwali żałobnicy

i ona sama topiąc uprawy

 

nie pomogło klepanie się w czoło przy

inwazji komarów 

Wisła zbierała żniwo nie patrząc w metryki 

nie wzruszał kościelny kalendarz 


w tygodniu pędzono na targ świniaki

czarnymi rękami brane z worków kartofle -

bębniły głucho w naczyniach

tu i ówdzie lśnił złoty 

ząb gospodarzy bo nogi same się rwały 

do disco polo wprost  z kaset 

 

w upalne dni 

w rytmie dzwonów 

grzebałam za różą w zaroślach


pozostały  nawroty 




 


Ilość odsłon: 723

Komentarze

listopad 02, 2025 10:17

Majowa, dziękuję za powrót i tak sympatyczne podzielenie się odczuciami! Może kiedyś opiszesz Twój idylliczny zakątek, Arkadię dzieciństwa? A może już to zrobiłaś? Chętnie przeczytam…
U mnie wraz ze wspomnieniami, które przez emigrację są siłą rzeczy bardziej obrośnięte mitem, nawet miejsce urodzenia, (miasto w Małopolsce) jawi się powoli jako zakątek osobliwości. Kiedyś go częściowo opisałam, ale wrócę do tego tematu, może nawet nie stroniąc od lekkiego sentymentalizmu, który w przypadku miejsc tak naładowanych emocją - też może znaleźć wentyl; dzięki, zmobilizowałaś mnie :), pozdrawiam miło.

listopad 01, 2025 19:39

to ja tak mam z sielskimi wspomnieniami z pewnej beskidzkiej wsi

swoje rodzinne miasteczko darzę sentymentem ze względu na relacje i przeżycia ale odnoszę się do niego raczej racjonalnie (co innego sam dom rodzinny)

natomiast tamto górskie miejsce wakacyjne stało się pewną idyllą

w Twoim utworze rys racjonalnej oceny sytuacji jest na tyle dojrzały że uznałam iż odnosi się do "stałego" miejsca z dawnych lat

generalnie opowieści z takich miejsc pełnych wspomnień (wspomnień pełnych miejsc) są przyjemne

pozdrawiam :)

listopad 01, 2025 09:23

Majowa, dziękuję za wgląd i refleksję; ja się tam, czyli w Szczucinie nie urodziłam, ale spędzałam czas różnych ferii. Oczywiście wówczas, wszystko było wyidealizowane, dziś pewne klimaty - widzi się nieco krytyczniej, ale i tak malowniczość małych miasteczek oddziałuje na wyobraźnię, chyba przez osadzenie w otaczającej przyrodzie, której w mieście jest na lekarstwo, bo jak mawiał poeta - „ park to kłamstwo”( choć ja tak akurat nie uważam ;)… pozdrawiam miło.

październik 31, 2025 23:33

sentymentalny obraz, wspomnienie
miło się czyta, swojsko

jest jedno miasto na "sz", które mija Wisła
popatrzyłam na googlowe zdjęcia
ja też urodziłam się i wychowałam w małym miasteczku, nawet kościół podobny, tylko rzeka mniej prestiżowa ;)

pozdrawiam :)