Dagny
Prognoza radiowa
ogród
wiatr muska powieki
woła obraz …
szeroka ulica miasteczka jak odlew w słonecznym spiżu
dni suną wolno niczym złote skarabeusze
a czasem tylko robaki
do zalania przez lokalnych pijaczków
„ stan wody Wisły” obejmowali miejscowi zanim
w śmiertelnym tańcu rzeka rzucała ich na dno
później
katapultowanych do nieba szybciej niż ciągnące
polami pielgrzymki - opłakiwali żałobnicy
i ona sama topiąc uprawy
nie pomogło klepanie się w czoło przy
inwazji komarów
Wisła zbierała żniwo nie patrząc w metryki
nie wzruszał kościelny kalendarz
w tygodniu pędzono na targ świniaki
czarnymi rękami brane z worków kartofle -
bębniły głucho w naczyniach
tu i ówdzie lśnił złoty
ząb gospodarzy bo nogi same się rwały
do disco polo wprost z kaset
w upalne dni
w rytmie dzwonów
grzebałam za różą w zaroślach
pozostały nawroty





Komentarze
Dagny
listopad 05, 2025 20:02
Aidegaart, dziękuję za powrót, pozdr.
aidegaart
listopad 05, 2025 18:11
Klimatem przypomina wiersze Konrada Góry. Nie chciałem ingerować w Twój wiersz. Po prostu teraz czytam to lepiej. Pozdro.
Dagny
listopad 04, 2025 18:50
Krzysztof, dzięki za uwagę, chyba faktycznie, skoro wykastrowałam „ lody z Sz.”, to i Sz. jest zbędne ha, ha. Bo ja wiem, czy to taka Polska centralna? Świętokrzyskie, tuż przy granicy z Małopolską. Ale bez skrótu, tekst zyska bardziej uniwersalny charakter, może ku przestrodze przed wirami rzecznymi… pozdrawiam.
,,,
listopad 04, 2025 17:09
"stan wody Wisły w Sz." - myślę że niepotrzebna anonimizacja nazwy miejscowości.
jeśli zaś z pewnych względów jego nazwa nie może być w tym wierszu to lepiej mi się czyta jako "stan wody Wisły" - w sumie kojarzy się tak czy siak z centralną PL skoro "targ" i inne motywy są widoczne
Dagny
listopad 04, 2025 14:49
… z tymi „ lodami”, to była kwestia humorystyczna i wspomniałam je z dedykacją dla pewnej kumy. Otóż gdy raz między dzieciakami, wywiązała licytacja dotycząca „najlepszych lodów”- na polu dyskusji zostałam sama z kumpelą , bo najzawzięciej broniłyśmy swojego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że obie miałyśmy na myśli lodziarnię oddaloną o 40 km od miejsca zamieszkania, w miasteczkach naszych babć, które… mieszkały jak się okazało parę przecznic dalej, pozdr.
Dagny
listopad 04, 2025 14:27
Aidegaart, dzięki bardzo. Poprawiam od razu, bo mnie przekonałeś-( Niektórym to przychodzi naprawdę skutecznie), pozdrawiam!
aidegaart
listopad 03, 2025 22:09
Twoja jazda. "w środy... na wagach" mnie przeraża, ale, powiem Ci, honestly, koniec wiersza to "z dzikiej róży". Reszta to shit. "Wspomnienie topi czas"? Naprawdę chcesz zniszczyć taki dobry tekst, pieczętując tą, nie wiem jak ją nazwać, puentą "najlepsze.. z Sz"? Po co? Nie dopowiadaj. Daj mi szansę na odkrycie. Dzięki!
Majowa
listopad 02, 2025 23:49
Dagny, to bardzo miłe, co piszesz o zmotywowaniu - cieszę się :)
Swoje mity wplatam tu i ówdzie, mieszam z "nie-mitami", nawiązuję. W całości żadnego nie przelałam.
Może obawiam się, że je w ten sposób utracę, ogołocę.
Pozdrawiam i życzę weny :)
Dagny
listopad 02, 2025 21:04
Xlax, dziękuję za uwagi. Wszystko zostaje tak, jak jest, bo to nie jest wiersz, tylko wspominkowa pogadanka i może być przegadana; wiersze liftuję… pozdr.
x l a x
listopad 02, 2025 17:20
Trzy początkowe wersy - niepotrzebne. To samo z końcowymi dopowiedzeniami. Text wspominkowy, jednak dość nieporadny językowo - konieczny lifting.