prometeusz
kasyno
było już nieźle po północy
krupier krzyknął czas zaczynać
kości zostały rozproszone
reguły
nie ma reguł
komu się uda siedzi dalej przy stole
kto przegra przechodzi na wyższy poziom
koło fortuny skrzypiąc zaczęło się rozkręcać
wytrzeszczone oczy wpatrywały się tylko
w jeden punkt
na kogo wypadnie na tego bęc
nie chciałem uwierzyć
w całym zasmarkanym życiu nigdy nic
aż nagle fanfary oklaski i pożegnania
widziałem jak anestezjolog
nakłada na moją twarz maskę przeciw tlenową
nie czułem bólu jaki powinienem czuć
w zamian widziałem całą operację
przebiegła mi przed oczami wąską ścieżką
widziałem stół teraz od spodu
pozostali uczestnicy rzucali kośćmi na oślep
krupier szczerzył zęby spróchniałe od hazardu
wpatrywał się w piersi młodej kobiety
jesteś następna kochanie wygrałaś raka nieboraka
podczas gry wszystko może się zdarzyć
z oddali usłyszałem głos
co wybierasz czarne czy czerwone
wolałbym zielone





Komentarze
Nie znaleziono żadnych komentarzy.