Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

Taki okrzyk matki oznaczał, 
że ojciec zaraz zejdzie do piwnicy i przełączy fazę. 
Sposób na stopnie zasilania i ciemną kuchnię. 
Nie ma światła. Domu, kuchni ani piwnicy. Glovo i powerbank. 
Najlepiej ogromny. I żeby buczał. Naładowany od morza 
aż do Tatr. 

Stan wód niski. 
To nie jest komunikat przed hejnałem z wieży mariackiej. 
Stan niski, bo przyczajony. Gotowy do nagłych opadów 
i dziesięciominutowych powodzi. 
Na przykład w środku miasta, które nie ma rzeki. 
Bo ją wpuszczono w kanał. 

Na podwórku zamiast kota dzik. 
Przyszedł się nażreć w śmietniku. 
Z dzieciństwa pamiętam lekki głód. 
Chyba mi nie przeszkadzał. 

Żyję niecałe pięć minut i akurat teraz 
nastąpił rozwój tak szybki, jak nigdy dotąd. 
W całej historii ludzkości! Hura jak cholera. 
Dopust boży, że niech mnie ten bóg… 

Zbudujemy schron dla faraona. 
Gdy ziemia rozpadnie się na kawałki 
po kilku jednoczesnych wybuchach atomowych, 
to on nas przecież uratuje. 

Zróbmy sobie backup wygody i rozrywki 
z ich geometrycznym postępem co każdy biały dzień. 
Najlepiej na dupie księżyca, którą sprytnie chowa 
w idealnie zsynchronizowanym obrocie. 

Wchodzimy w ciemność. Ciekawe, 
czy będzie chociaż coś słychać. 
Tak. Optymistycznie zakładam, że na koniec 
jeszcze coś usłyszę. Nie wytężam więc wzroku, 
milknę. Muzyka. Gdzieś z ostatnich neuronów. 

Ilość odsłon: 428

Komentarze

październik 01, 2025 20:48

Dobra, dzięki za uwagę

październik 01, 2025 19:32

Czegoś tu brakuje (przeskoki myślowe?), bo przekaz się gubi. Pozdrowienia