prometeusz
andante
w pejzażu nocy bóbr rozejrzał się po odmętach jeziora
mógł długo wstrzymywać oddech tak aby nikt go nie usłyszał
trudno było mu to określić
będąc zwabiony załamaniem podwodnego światła
drugi dzień
roztargniony przeżyciami
zachłysnął się świeżym powietrzem
jakby sam nie miał w sobie tlenu
pomimo to próbował przymusić wszelkie moce pozaziemskie
do uzyskania choćby iluzji z wczorajszej głębi
dzień trzeci
w momencie kiedy poczuł że jest tu nie mile widziany
miał nadzieję że odnajdzie pomocną dłoń w odzyskaniu równowagi
zakończenie które nigdy się nie kończy
szmaragdowe jezioro rozejrzało się z zaniepokojeniem po swoim wnętrzu
rozpychało się w głąb aż w końcu wyniosło to coś ponad wodne opary
wraz z tym pochłonęło niewyobrażalne wizje płynące nie w zgodzie z naturą
czuło jakby nad własną powierzchnią rozwijała się przestrzeń do końca niepojęta
oddech jaki utrzymywało w granicach swojego obrzeża
stawał się z każdą minutą coraz wolniejszy i wolniejszy





Komentarze
Sąsiadka Mościckiego
sierpień 14, 2025 21:00
Jakbym przeniosła się do XIX wieku. Kalki, klimat jak w Świteziance nieco ;)
Czcionka tez odrzuca.
Pozdrawiam.