Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki


Już od jakiegoś czasu dziwne zjawiska zachodziły we wsi gminnej - Gumienka. Gdy radny Gumienki, Sławomir Pawłowski pod wpływem alkoholu uderzył w obce auto przed pobliskim supermarketem, ludzie mieli o czym mówić, jak to w takich małych miejscowościach czasem bywało. Każdy, prawie każdy wiedział o innych,  nikomu to nie przeszkadzało, a im więcej wiedział, tym bardziej taki osobnik był szczęśliwy, bo w nudnym życiu w  Gumience obmawianie innych było niemal na porządku dziennym. Na Radzie Gminy rozważano, czy aby radnego nie pozbawić funkcji, której się podjął. Niemal wszyscy w gminie Gumienka wyśmiewali Sławomira, że niby zajął wysoką pozycję społeczną, a złamał prawo. O ciągotkach do alkoholu Sławomira ludzie wiedzieli. A teraz ta kolizja, policja. To było nie do pomyślenia!

Ola miała do pracy na ósmą. Szła powoli, gdy słońce ukrywało się za lekkimi chmurami. Powietrze było już rześkie, jak to w październiku, ale jeszcze na tyle ciepłe, że miała na sobie czarną sukienkę w drobne kwiatki lekko za kolana i czarną ramoneskę. Gdy przechodziła przez parking na przeciwko kościoła, zobaczyła starszą panią ubraną w czerń. Zmierzała do świątyni i głośno płakała, trzymając w dłoni chusteczkę. Dopiero później, w pracy, Ola dowiedziała się, że radny Sławomir Pawłowski popełnił samobójstwo, a w drodze do pracy Ola po prostu mijała jego matkę, pogrążoną w rozpaczy.
- Skurwysyny! - pomyślała Ola, marszcząc czoło - Dorwały się jak sępy do słabego człowieka! 

Ilość odsłon: 349

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.