Portal Poemax jest prowadzony we współpracy ze stowarzyszeniem Salon Literacki

odrodzę się w strachu
wpadnę w jego studnię —
lodowatą i bezdenną;
nie utonę w ciemnościach.

będę z niej pić,
nieprzerwanie czerpać,
aż rozleje się we mnie
rzeką cudów —
pełną tajemnic i świateł.

będą drżeć mi ręce,
trząść się całe ciało,
a jednak pójdę naprzód —
na rozchybotanych nogach,
na krawędzi niepewności i wiary.

gdy otworzę usta —
wyrwą się szare obłoki,
spowiją świat gęstą mgłą,
tłustą i słodką jak mleko;
w sam raz dla nowonarodzonych.

wymieszam je z popiołem —
z ofiar całopalnych,
z przykrości i planów;
na tym można się upaść.

uniesie nas wiatr —
zimny i tnący;
poniesie daleko
ponad szklane sufity,
aż rozbłyśniemy na ostrych graniach gór —
kryształowych i kruchych.

zostaną w nas odłamki,
i nic nam nie będzie to wadzić,
będą boleć i migotać,
przypominać wspaniałości ciała.

wyjmę oczy i wypuszczę je w noc —
niech straszą gwiazdy;
będę żonglować ich światłem,
obracać jak planetami.

stanę się słońcem,
będę płonąć w cierpieniu,
będę płonąć —
wystawcie skórę, a was ozłocę,
otulę blaskiem —
odbiciem, które nie zgaśnie
w ciemności wody.
Ilość odsłon: 362

Komentarze

lipiec 30, 2025 16:11

Nie pykło, rozumiem. Może innym razem się uda :)

Dzięki!

lipiec 28, 2025 20:11

Egzaltacja do granic możliwości; logorea bez przekazu czyli zwyczajne pierdoły. Słowo "będę" 6 razy na początku wersów - nuda. A już motyw z "wyjęciem oczu" świadczy o braku umiejętności tworzenia metafor. Ad Kosz.

lipiec 28, 2025 12:34

...taki emogniot.