Janvierdunord
Wiosna
wiosną drzewa w odruchu prostują
ramiona wyciągają z kieszeni odrętwiałe kończyny
ku promieniom jak dziecko do zrezygnowanej matki
obserwując metamorfozę zaśmieconej przyrody
zastanawiam się która to będzie z kolei miłość
jak po wiosennej burzy małe bajorko
oddzielając zdrowy rozsądek od taplania się w błocie
a resztek szlamu wyschniętego strzepywanego z powiek
choć nie czuję w tym związku przyczynowo-skutkowego
i potrzeby drogi na skróty i poznanie terenu pełnego wrogów
o zachodzie słońca i przegranej lęku ze strachem o brzasku
zapożyczona anemii tych samych epizodów na fotografiach
z albumu rodzinnego sceptycznie jednak obieram surowy smród arterii
twardy grunt pod nogami i samotność w udeptanym pyle
jak co roku wiosenne porządki szamotaninę pijaczków pod sklepem
z świeżą trawą kiełkują nowi umarli
aby do wiosny





Komentarze
Konto usunięte
marzec 29, 2017 21:22
Pozdrowiłam :-)
Janvierdunord
marzec 29, 2017 20:57
dziękuje kochani za opinie zaraz prze wietrze)))))
aidegaart
marzec 29, 2017 20:52
"z świeżą trawą kiełkują nowi umarli" - świetne
ale raczej za Toyą, za dużo rekwizytów, gubisz przesłanie
Pozdrawiam
Toya
marzec 29, 2017 20:43
Januszu - do solidnego oskubania, że tak powiem. Za dużo chcesz zmieścić w jednym wierszu. I na tym polega Twój problem.
Pozdrawiam:)